Zmarł 22-latek, którego samochód wylądował na przydrożnym drzewie

MARLEWO. W poprzednim numerze relacjonowaliśmy wypadek drogowy w Marlewie i sprawną akcję ratowniczą obornickiej straży. Do zdarzenia doszło w piątek 8 lutego. Niestety, 22-letni mieszkaniec Prusiec  w minionym tygodniu zmarł na skutek obrażeń.  

22-latek wracał do domu w Pruścach swoim samochodem marki Rover. Kiedy przekroczył granicę Marlewa wyprzedził jadący przed nim samochód. Chwilę później stracił panowanie nad pojazdem, wyleciał z drogi i uderzył w drzewo. 
Straż pożarną wezwała kobieta, którą wcześniej wyprzedzał. Około godz. 17 do dyspozytora w budynku straży pożarnej została przekazana informacja o wypadku. Na miejsce wyjechali obornicka straż i druhowie z OSP Rogoźno. Do Marlewa wyruszyły również radiowóz policji i karetka. 
Po przybyciu na miejsce zdarzenia strażacy ujrzeli niemal całkowicie zniszczone auto. Bok pojazdu od strony kierowcy został wgnieciony. W środku nadal znajdował się mężczyzna. Ratownicy postanowili uwolnić go przy pomocy nożyc hydraulicznych. W profesjonalny sposób rozcięli blachę pojazdu a następnie zdołali wyciągnąć poszkodowanego. 
Mieszkaniec Prusiec został przekazany jednostce pogotowia ratunkowego. Karetka zabrał go do najbliższego szpitala, w Wągrowcu. 
Dużo czasu zabrało ratownikom sprzątanie po wypadku. Wyłączono z ruchu odcinek drogi w pobliżu zniszczonego pojazdu. Druhowie z OSP Rogoźno zajmowali się kierowaniem ruchem drogowym. Po godzinie na miejsce wypadku przyjechał samochód z dźwigiem, który zabrał resztki Rovera. 
Lekarze w Wągrowcu po przebadaniu 22-latka stwierdzili, że doznał on serii obrażeń wewnętrznych i urazów głowy. Nie udało się go uratować. Mieszkaniec Prusiec zmarł kilka dni później. 
Na razie nieznana jest oficjalna przyczyna tragicznego wypadku. Sprawę bada obornicka prokuratura, która ustali ostateczną wersję wydarzeń.

Podobne artykuły