Burmistrz Szrama złożył doniesienie do prokuratury na przewodniczącego rady miejskiej: afera łapówkarska, jakiej dawno w Obornikach nie było

OBORNIKI. Jeżeli sprawdzi się podejrzenie, jakie powziął burmistrz Tomasz Szrama względem Krzysztofa Hetmańskiego, to Oborniki czeka największy skandal od odległych czasów byłego wiceburmistrza o wyjątkowo lepkich dłoniach.  

Oświadczenia 
W miniony poniedziałek burmistrz Obornik zawiadomił organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez najważniejszego w gminie samorządowca, a polegającego na pobieraniu korzyści materialnych w zamian za obietnice załatwiania na dobrych warunkach gminnych działek. O tym wszystkim Tomasz Szrama poinformował poprzez prasę społeczeństwo podczas zwołanej naprędce konferencji prasowej. 
Oświadczył: sprawa, którą dziś chcę przedstawić, nie jest łatwa ani dla Gminy Oborniki, ani też dla mnie. Będąc jednak osobą publiczną obdarzoną przez społeczeństwo kredytem zaufania muszę stać na straży praworządności. Dlatego, gdy tylko powziąłem informację, dotyczącą podejrzenia popełnienia przestępstwa przez inną osobę publiczną, zdecydowałem się złożyć dziś stosowane zawiadomienie do organów ścigania. W środę, 13 lutego jeden z obornickich przedsiębiorców, rozmawiając ze mną, poinformował mnie o tym, iż Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Krzysztof Hetmański, w zamian za korzyści majątkowe obiecał „załatwić” dwie sprawy dotyczące dzierżawy gruntów. Przedsiębiorca ten powiedział mi, że w rozmowie z Panem Krzysztofem Hetmańskim padło także moje nazwisko. Zdziwił się jednak, że mimo zapewnień Pana Krzysztofa, otrzymał pismo, z którego wynikało, że sprawa nie została załatwiona, a pod pismem podpisany byłem ja jako Burmistrz Obornik Tomasz Szrama.
Wówczas Przedsiębiorca ten postanowił poinformować mnie o całej sprawie. Gdy otrzymałem informację o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poinformowałem Przedsiębiorcę, że sprawę zgłoszę do organów ścigania, bowiem zgodnie z artykułem 228 § 1 Kodeksu Karnego, kto w związku  z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą, albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Jako Burmistrz Obornik oświadczam, że sprawa ta godzi w dobre imię Gminy Oborniki i Burmistrza Obornik, dlatego oczekuję zdecydowanych działań ze strony organów ścigania, które ustalą prawdę. 
Jak się można było w tej sytuacji spodziewać, odpowiedzią na to, było złożenie oświadczenia przez Krzysztofa Hetmańskiego o następującej treści: dnia 14 lutego 2013 r. powziąłem informację, że jakoby oferowałem pomoc w załatwieniu dwóch spraw dotyczących dzierżawy gruntów w zamian za korzyści majątkowe. W związku z tym oświadczam, że takie zdarzenie nie miało i nie mogło mieć miejsca, gdyż stoję i stałem na straży praworządności, a moim celem nadrzędnym i publicznym jest pomaganie mieszkańcom w rozwiązywaniu spraw. Sprawa ta godzi w moje dobre imię i nieposzlakowaną przeszłość, dlatego też oczekuję zdecydowanych działań ze strony organów ścigania, która wyjaśni to zdarzenie. W całej wieloletniej karierze zawodowej nigdy nie byłem oskarżony, ani skazany w jakiejkolwiek sprawie. Jednocześnie oświadczam, że traktuję ww. zdarzenie jako pomówienie mojej osoby. Niezwłocznie po otrzymaniu pełnych informacji, które umożliwią mi działanie, skieruję sprawę o pomówienie mojej osoby do organów ścigania celem ukarania sprawcy. 
Łatwo zauważyć, że to drugie oświadczenie,nie jest wolne od dziwnych tonów. Hetmański z jednej strony zapewniając o swej kryształowej uczciwości, sięga niemal patosu, a z drugiej straszy, choć nie ma pojęcia jeszcze kogo. 
 
Relacja przedsiębiorcy
Dla naszej redakcji nie było zadaniem szczególnie trudnym ustalenie niektórych szczegółów dziwnych zdarzeń do których dochodziło w gminie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Piszemy „niektórych”, bo im dłużej szukaliśmy, tym więcej udawało się znaleźć, a są o tyle bulwersujące, że na tym nie poprzestajemy.
Poniżej rekonstruujemy relację, która spowodowała, że burmistrz Szrama złożył doniesienie do prokuratury.  
Pewien przedsiębiorca z gminy Oborniki miał się dowiedzieć się, że inny przedsiębiorca z terenu gminy szukając korzystnego kredytu miał trafić do pewnego radnego. Ten ponoć wyraził chęć załatwienia mu przy okazji sprawy związanej z korzystaniem z gminnego gruntu na dogodnych warunkach, bo obawiał się trudności w załatwieniu tej sprawy samemu. Finał miał być szczególnie korzystny dla przedsiębiorcy, choć z niemniejszą korzyścią również dla radnego i to z opcją zapłaty z góry. Tak się bowiem składało, że radny był winien przedsiębiorcy znaczną kwotę pieniędzy. Przedsiębiorca anulował mu dług w zamian załatwienia gruntu. Grunt załatwił, ale na warunkach normalnych, co można by to traktować jako niedotrzymanie obietnicy. 
O tym jednak nie wiedział ten drugi przedsiębiorca a także miał problem z uzyskaniem gminnych gruntów. Zamierzał starać się o nie normalną drogą, ale radny najpierw go wystraszył, że się mu to nie uda bez pomocy radnego z dogodnym „dojściem” do burmistrza a potem ponoć obiecał pośredniczyć obiecując wyjątkowo korzystne warunki. 
Przedsiębiorcy grunt był bardzo potrzebny dla dalszego prowadzenia firmy, więc mając na uwadze być albo nie być, miał ulec namowom radnego i wyraził zgodę na zapłatę, skoro nie ma już innego wyjścia.
Radny miał go znów odwiedzić i przedstawił ofertę. Ponoć rozpisał mu na kartce, ile będą kosztować coraz większe upusty w cenie wynajmu gruntu. Najkorzystniejszy był wariant zakładający 12 tysięczną łapówkę za upust maksymalny. 
– Radny zapewniał mnie, że jako osoba publiczna obdarzona przez wyborców kredytem zaufania nie bierze pieniędzy dla siebie, ale dla burmistrza, który bez łapówki niczego nie załatwi – opowiadał przedsiębiorca. Znękany, jak twierdził, wręczył wreszcie radnemu żądane 12 tysięcy złotych i czekał na skutek. 
Czas mijał a radny miał go informować o  różnych trudnościach. Raz o tym, że na razie burmistrz niczego nie ruszy, bo ma „jakieś” kłopoty w prokuraturze. Potem, że ma bilans i braknie mu czasu na owe działki. Jeszcze później, że już burmistrz sprawę załatwił, ale rzeczoznawca źle coś wycenił i trzeba będzie przecenić. 
W międzyczasie brał według przedsiębiorcy niewielkie kwoty za samo „chodzenie” o drobne przysługi. Raz ponoć zażądał znaczniejszej kwoty na zakup 400 euro, potrzebnych mu na wyjazd służbowy za granicę. 
Według przedsiębiorcy czas mijał a radny załatwiał i załatwiał. Gdy przedsiębiorca zwierzył się, że potrzebny mu znak drogowy nieopodal jego przedsiębiorstwa, radny miał  zażądać 2000 złotych – oczywiście dla burmistrza a nie dla siebie – i znak błyskawicznie stanął. 
Jak nam udało się ustalić, postawiła go tam gminna spółka na zlecenie gminy a urzędniczka wystawiła je na polecenie radnego sądząc, że ten uzgodnił to z burmistrzem. Znak kłócił się z przepisami, więc straż miejska szybko go zdjęła, ale dwa tysiące łapówki przepadły. 
Trudno powiedzieć jak długo trwałą by taka sytuacja, gdyby przedsiębiorca nie otrzymał od burmistrza pisma, iż jego wniosek w sprawie działek nie może być załatwiony z powodów formalnych. 
– Jak to możliwe? – miał pytać zdumiony swego „znajomego”. – Żądał pieniędzy za załatwienie i je dostał, a potem przysyła pismo z odmową? 
Wreszcie „znajomy” zaproponował przedsiębiorcy, by ten udał się wprost do burmistrza, bo nic się nie zgadza a cała sprawa straciła swój sens. Po pierwsze działki gminne nie były do „załatwienia” i obiecywanie ich komukolwiek było czystym oszustwem. Po drugie nie burmistrz ustala stawki wynajmu, lecz rada miejska, więc wszelkie targowanie nie miało podstaw i było kolejnym oszustwem. Po trzecie, burmistrz ma swoje wady, ale posądzanie go o łapownictwo jest absurdalne dla każdego, kto go zna bliżej. 
Przedsiębiorca udał się w tej sytuacji do ratusza i poprosił burmistrza o rozmowę. Opowiedział wszystko i pokazał dokument z propozycjami łapówek. 
 
Konsekwencje
O tym co zrobił z uzyskanymi informacjami Tomasz Szrama piszemy na samym początku artykułu. Nie pozostawało mu nic innego jak powiadomić o wszystkim organy ścigania, bo tak każe mu prawo a ponadto musi oczyścić się od nieuprawnionych a przykrych plotek na swój temat. 
Dowiedzieliśmy się też nieoficjalnie o tym, że być może burmistrz będzie musiał zarządzić kontrolę wewnętrzną w urzędzie, by ustalić, ile ewentualnych poleceń w jego imieniu wydał radny i czy nie ucierpiały na tym przepisy. 
Tomasz Szrama poproszony przez nas o komentarz do uzyskanych informacji, nam go odmówił. Niczego nie potwierdził, ale i niczemu nie przeczył, wyjaśniając z naciskiem – na tym etapie śledztwa nie odpowiem na żadne z tego rodzaju pytań. Na pożegnanie rzekł posępnie: sama myśl, że w tego rodzaju sprawę mógłby być zamieszany najważniejszy samorządowiec w całej gminie jest dla mnie szczególnie przykra. 
W tej sytuacji nie możemy i my podać, kim jest ów tajemniczy radny. Nie twierdzimy też w żadnym miejscu artykułu, że chodzi tu o Krzysztofa Hetmańskiego. 
Faktem jest za to to, iż zaraz po wybuchu afery zebrał się klub radnych Gminnej Koalicji Samorządowej, by wypowiedzieć się w sprawie pana Hetmańskiego. Domyślamy się, że zamysłem burmistrza było odwołanie go ze stanowiska przewodniczącego rady, przynajmniej do czasu decyzji prokuratora. 
Tu Tomasz Szrama poniósł porażkę, bowiem radni przyjęli do wiadomości to co zaszło, ale stając w obronie Hetmańskiego postanowili na tym poprzestać. 
Mniej solidarni byli z Hetmańskim oborniccy śledczy. Po przesłuchaniu przedsiębiorcy jako świadka, zabezpieczyli przedstawione im wszelkie dokumenty oraz zatrzymali wszystkie komputery Krzysztofa Hetmańskiego. I od nich na tym etapie niewiele udało się nam uzyskać, bo śledztwo z uwagi na specyfikę i lokalne układy najprawdopodobniej prowadzić będzie prokuratura w innym powiecie. 
Radny Andrzej Ilski poinformował nas w imieniu opozycyjnego klubu radnych o zamiarze próby odwołania Hetmańskiego ze stanowiska przewodniczącego rady, choć nie krył obaw, że zapewne bronić go będą radni przedkładający solidarność koalicyjną nad zwykłą uczciwość obywatelską. Opozycja nie liczy też na to, że Krzysztof Hetmański sam się wycofa ze stanowiska, na którym co miesiąc otrzymuje na rękę ok. 2000 złotych wolne od podatków.
Jaki będzie ciąg dalszy tej sprawy, będziemy czytelników informować na bieżąco.

Podobne artykuły