Omal nie zginął w Marlewie

MARLEWO. W miniony piątek, gdyby nie sprawna akcja straży pożarnej, mieszkaniec wioski mógł stracić życie. Z nieznanych jeszcze przyczyn, które ustala policja, prowadząc samochód marki Rover stracił panowanie nad pojazdem, zjechał z drogi i uderzył w drzewo. 

Kierowca został zakleszczonym w pojeździe przy temperaturze około zera stopni. Stracił również przytomność. Przejeżdżający drogą kierowcy zauważyli wypadek i wezwali pogotowie oraz straż pożarną. 
Strażacy, po przybyciu na miejsce zdarzenia, przy pomocy sprzętu ratunkowego rozcięli drzwi i wydostali mężczyznę, oddając go w ręce ratowników z pogotowia. Karetka zabrała mieszkańca Marlewa do szpitala w Wągrowcu. Według tamtejszych lekarzy, gdyby nie sprawna akcja straży pożarnej i pogotowia ratunkowego, mężczyzna mógłby wykrwawić się i wyziębić.

Podobne artykuły