Hajtaj się z chłopami z Kowalewka i Lulina, ale nigdy nie bierz męża z Nieczajny

OBORNIKI. W niedzielę w gmachu domu kultury doszło do starcia pomiędzy drużynami z Dąbrówki Leśnej, Maniewa, Żukowa i Lulina. Na szczęście odbyło się bez ofiar. 

Zorganizowane  przez OOK spotkanie .pod czujnym okiem prowadzącej Elżbiety Brodzińskiej, odbyło się w rodzinnej atmosferze a wymyślne dyscypliny miały na celu ukazanie bardziej walorów kulturalnych wsi, niż siły fizycznej jej mieszkańców. 
Na rozpoczęcie sołtysi stanęli na scenie i w kilku zdaniach mobilizowali uczestników do wspólnej zabawy. Prezentowano pochodzenie nazw miejscowości. Dla przykładu mieszkańcy Lulina uznali, że nazwa ich wsi musi pochodzić od słynnej gościnności, którą szczyci się wieś. „Ululaliśmy wszystkich przejezdnych” – mówili lulinianie. Ciekawe badania przeprowadzili mieszkańcy Żukowa, którzy zajrzeli do historii wszystkich wsi o tej samej nazwie w Polsce. Okazało się, że wszystkie były pod władaniem zakonu rycerskiego Joannitów. 
Rodzina atmosfera najbardziej była widoczna podczas prezentacji ludowych tańców. Gdy dzieci zapominały kroków, wszyscy widzowie, nie zważając na wieś z której pochodzili, zaczęli bić brawa, by ośmielić  tancerzy. Równie ciepło widownia przywitała taniec „trojak” w wykonaniu dzieci z Lulina. 
W konkurencji "grania na wszystkim" górowało Maniewo ze swoją tajną bronią, maestro Krzysztofa Warguły, który zagrał na szklankach z wodą. W konkurencji kabaretu żadna z drużyn nie przebiła Żukowa. "Ciotka z Ameryki" w skeczu pouczała siostrzenicę, by brała chłopów z Lulina lub z Kowalewka, ale nigdy z Nieczajny. Na szczęście wśród widzów nie było mieszkańców z tej "złej" wsi. 
Zabawa trwała wiele godzin i przyniosła ,zgodnie z zamierzeniami organizatorów, więcej śmiechu, niż złośliwej rywalizacji.

Podobne artykuły