Czy strażaczki to żebraczki?

BĄBLIN. Niejednokrotnie mieliśmy już przyjemność donosić o sukcesach pań z drużyny żeńskiej OSP Bąblin zdobywających na wszelkich zawodach główne nagrody. Niestety, dzielne druhny nie mają niczego poza zapałem. Brakuje im nawet strojów i występują w znoszonych mundurach swoich kolegów. 

Podczas ostatniej sesji rady miejskiej wstawiła się za nimi radna Renata Małyszek prosząc, aby z rezerwy budżetowej wygospodarować choć skromną kwotę na zakup mundurów polowych. – Zasłużyły na to, zajęły pierwsze miejsce w gminie i w powiecie, a chodzą w starych mundurach po kolegach.
Nie spodobało się to Pawłowi Dregerowi, który uważa, że – druhny mogą zdobywać sobie pieniądze z odpisów od podatników. Lepiej będzie ludziom dać na strażaków, niż na bezdomne koty. 
Trudno powiedzieć, co ma przeciwko kotom radny Dreger, ale skazywanie druhen na żebraninę o odpis podatkowy było propozycją co najmniej niestosowną. 
Renata Małyszek wyjaśniła koledze radnemu –  one o tym pamiętają, ale wpływy z 1% odpisu od podatników nie przekraczają 200 – 300 złotych a potrzeba 10 razy tyle. Krytyczną opinię na temat propozycji Dregera wyraził także radny Bogdan Bukowski: to one mają chodzić po Obornikach i żebrać od domu do domu o odpisy? To upokarzające. 
Spór przerwał Tomasz Szrama zapewnieniem: podczas zawodów było więcej takich wniosków i przygotowujemy kompleksowy program na doposażenie w mundury druhem i druhów. Pochwalił go za to Andrzej Ilski. – To dobrze, bo jest taka potrzeba. 
Już byłoby miło, ale Renata Małyszek wyraziła wątpliwość – czy aby są na to pieniądze, bo najlepsze chęci bez środków finansowych nie starczą. Mam wątpliwości, bo według prezesa Tomaszewskiego, pieniędzy na mundury nie będzie, bo cały fundusz jest już rozdysponowany i nawet grosz się na stroje nie znajdzie. 
Nastąpiła konsternacja i poproszono o wypowiedź komendanta gminnego OSP Krzysztofa Tomaszewskiego. Ten przyznał – pieniędzy na mundury faktycznie nie mamy. Trzeba by kupić 30 mundurów koszarowych po ponad 300 złotych dla pań. Doradził cierpliwość i czekanie a następnie oddał głos burmistrzowi. 
Tomasz Szrama także przyznał – nie ma w budżecie pieniędzy na mundury, bo były cięcia, ale poszukamy w rezerwach. Jednak trzeba poczekać, bo na razie zawodów nie ma.
– Ale kiedyś będą, więc trzeba się pospieszyć z tym szukaniem, bo zaczyna się wiosna i cykl występów strażackich, a panie społecznie wygrywają dla nas zawody występując w ciuchach kolegów, zawstydzając naszą gminę. Powinniśmy je chociaż ubrać w zamian za splendor, który nam przynoszą – skwitował to Bogdan Bukowski.
Poparła go Renata Wąsowicz słowami – mundury są potrzebne, a jak są planowane to przyspieszmy ten zakup, aby je już miały i nie chodziły w mundurach kolegów. 
Te wystąpienia sprowokowały radnych koalicji rządzącej do wypowiedzenia się po „słusznej stronie”.
Waldemar Cyranek stwierdził: druhny powinny przekonywać swoje władze a nie władze gminy. Ja się nie zgadzam na taki zakup, jak kupić to wszystkim. Marek Lemański, jako wybitny specjalista od wszystkiego, stwierdził – lepiej, aby ćwiczyły w starych mundurach męskich.
Można było zauważyć, że radni koalicji potraktowali bąblińskie strażaczki jak żebraczki, które bezwstydnie wyciągają do władz rękę po pieniądze na ciuchy. Po drugiej stronie barykady znaleźli się radni opozycji, oburzeni na takie traktowanie i brak wsparcia. 
Ilski wyliczył – teraz wam 5 tys. na mundury OSP jest za dużo a przed chwilą 7 tys. na stowarzyszenie turystyczne było wam niewiele. Inny radny przypomniał, że – skoro burmistrz daje lekką ręką 5 tys. na reklamę w wychwalającej go gazecie, to tyle samo można by dać na mundury.
Jeszcze inny zaproponował w kuluarach, aby gmina zabezpieczyła druhny w tabliczki o treści „ reprezentujemy biedne Oborniki, prosimy o wsparcie”.

Podobne artykuły