Podziurawione Oborniki

OBORNIKI. Odwilż, która przyszła z początkiem minionego tygodnia,  odsłoniła wiele dziur w drogach. Ulicę często wyglądają jak kawałek szwajcarskiego sera i trudno wśród nich znaleźć taką, po której można byłoby jechać szybko bez obawy o podwozie. Urząd miejski i starostwo rozpoczęły akcję łatania. – Gdyby ktoś wymyślił efektywny sposób na łatanie dziur przy takiej wilgoci byłby milionerem – powiedział nam dyrektor zarządu dróg powiatowych Bogdan Jeran. 

Dziury są prowizorycznie osuszane palnikiem a następnie na gorącą łatane masą bitumiczną. – Z powodu dużej wilgoci masa nie może stwardnieć ani należycie przyczepić się do reszty nawierzchni drogi. Wystarczy, że przez cały dzień będą jeździć po niej samochody i się rozpadnie – zwracał uwagę Jeran. Dlaczego obornickie drogi nie wytrzymują zimy? – Różne fragmenty jednej drogi były wykonane różnymi sposobami w różnym czasie. Ich renowacja jest tym samym nie tylko bardzo trudna, ale i kosztowna. Mamy tylko fragmenty załatanej masy bitumicznej, które udają drogi. Podczas łatania dróg największy problem sprawiła trasa z Obornik do Słonaw i dalej na Kiszewo. Tą szosę należy natychmiast wymienić. Nie łatać, ale zbudować na nowo – powiedział nam Jeran. Koszt tej inwestycji szacuje się na pół miliona złotych, więc znając powiatowe realia, nie należy jej się spodziewać w najbliższych latach.

Podobne artykuły