Kłopoty na Młynówce

OBORNIKI. W ubiegłym tygodniu rozpoczął się remont drewnianego mostu na Młynówce przy młynie Dahlman, który niespodziewanie przysparza wykonawcy wielu kłopotów. 

Most przez lata był wielokrotnie przebudowywany,  ostatnio został częściowo zasypany podczas budowy elektrowni wodnej, aby umożliwić przejazd ciężkim maszynom budowlanym, a zamiast drewnianych belek ułożono płyty drogowe. Po tej operacji ziemia była ciągle wypłukiwana przez niesprawne odwodnienie drogi od strony miasta (kanał Młynówki był w tamtym okresie suchy, bo było to jeszcze przed spiętrzeniem wody na jazie). Po spiętrzeniu wody na jazie, żywioł pomimo zabezpieczenia wlotu od strony Wełny, przefiltrowała się do kanału Młynówki i również wypłukiwał ziemię usypaną pod płytami. Przez to wypłukiwanie płyty betonowe, które położono zamiast drewnianych belek pomostu, zaczęły osiadać. 
Po usunięciu konstrukcji pomostu okazało się, że część dźwigarów jest powyginana, część przeżarta przez korozję. Zdjęte zostały stalowe dźwigary, na których spoczywał drewniany pomost z belek. Te, które są jeszcze w dobrym stanie mają być ponownie wykorzystane. Podpory nie zostaną rozebrane, na nich oparta będzie nowa konstrukcja. Przyczółek od strony elektrowni i podpora pośrednia są w dobrym stanie, natomiast w gorszym jest przyczółek od strony miasta. 
Zakończenie prac spodziewane jest za kilka miesięcy. Do tego czasu oborniczanie mogą oglądać dziury w ziemi i tamę zbudowaną specjalnie dla odwodnienia fragmentu śluzy znajdującego się pod mostem. Nie zabezpieczono jednak drewna z którego składał się most. Leży one bezpośrednio przy miejscu budowy. Stanie on się łatwym łupem dla palących w kominkach okolicznych mieszkańców, którzy już pokusili się o kilka desek.

Podobne artykuły