Trwa walka z fotoradarami, które zbierają kasę na rząd

RUDA, WARGOWO. Fotoradar w Rudzie stał się już elementem lokalnego krajobrazu. Przejeżdżający szosą krajową nr 11 kierowcy najczęściej uznają, że maszyna nie działa i jest jedynie atrapą, której zadaniem jest przeszkadzać im w szybkiej i płynnej jeździe. 

Nic bardziej mylnego. Chociaż metalowa „puszka” faktycznie często jest pusta, jednak funkcjonariusze policji od czasu do czasu wkładają do niej małą maszynę służącą do ratowania budżetu naszego zadłużonego kraju. 
Złowrogie urządzenie zwane jest przez policjantów „obiegówką”. Po Wielkopolsce krążą dwa takie radary. Przewożone są od komendy do komendy w całym województwie. Gdy już dotrą do Rogoźna, umieszczane są w „puszce” w Rudzie przynajmniej na tydzień. 
Policja profilaktycznie umieszcza urządzenie na drodze krajowej dopiero po godzinie 9 rano. Robi to zapewne z troski o spieszących do pracy mieszkańców gminy, wśród których są również policjanci i ich rodziny.
Ostatnim razem, gdy „obiegówka” znalazła się w Rudzie, zrobiła zdjęcia kilkudziesięciu kierowcom. Jednym z nich był 22-letni mieszkaniec Rogoźna, któremu nie spodobała się sesja zdjęciowa jego samochodu, którą zafundował mu rząd Tuska. Postanowił się zemścić na "parszywej maszynie". 
Pod osłoną, nocy wraz ze znajomymi, wybrał się pod już nieczynny fotoradar. Gniew  wyładowali na słupie podtrzymującym maszynę. Mocnymi uderzeniami, ćwiczonymi w rogozińskich barach, wszyscy uderzali w metalową konstrukcję. Część młodych mężczyzn uwiesiła się na „puszce”. Wreszcie słup wygiął się. Zadowoleni wandale wrócili do domu. 
Takie zachowanie nie jest niczym dziwnym. W minionym roku w Wielkiej Brytanii, po wprowadzeniu dodatkowych fotoradarów, kierowcy masowo zbuntowali się przeciwko decyzji władz, dewastując puszki przy drogach. Rząd w Londynie nie miał wyboru i wycofał znaczącą część nowych fotoradarów. 
U nas usunięta została atrapa fotoradaru z Wargowa. Pojemnik, który miał straszyć kierowców możliwością mandatu, został zdjęty podczas przebudowy drogi krajowej nr 11. Był już tak przerdzewiały i przegniły, że mieszkańcy okolicznych wsi obawiali się, że spadnie im na maski samochodów, gdy będą przejeżdżać przez skrzyżowanie. 
Tak więc symbolem walki z rządowymi planami opodatkowania kierowców za pomocą fotoradarów stało się urządzenie w Rudzie, nazywane przez złośliwych "okiem Tuska" albo "rządowym kasjerem". Z tygodnia na tydzień nasilają się ataki mieszkańców gminy Rogoźno na złowrogi fotoradar.
W minionym tygodniu nieznana osoba wrzuciła do środka „puszki” petardę. Teraz przez otwór, z którego radar powinien wystawać niesfornych kierowców, jest nadpalony.  
Przykłady Wargowa i Rudy mogą świadczyć, że społeczeństwo obornickie, tak jak brytyjskie, sprzeciwia się planom władz zwiększenia liczby fotoradarów na drogach regionu. Czy jednak petardy powstrzymają rząd, który chwyta się tak desperackich środków, aby ratować kosztem kierowców budżet zadłużonego ponad miarę kraju, śmiemy wątpić.

Podobne artykuły