Napastnik z lasu przy kotłowni zaatakował następną kobietę. Mieszkańcy szykują się do samosądu.

OBORNIKI. W poprzednim numerze informowaliśmy o atakach na kobiety, do których dochodzi w lesie koło kotlowni, między Osiedlem Leśnym a Bielawami. 

W miniony piątek Magda młoda matka mieszkająca na Bielawach, wraz ze swoim rocznym dzieckiem leżącym w wózku, wybrała się na codzienny na spacer wzdłuż ścieżki rowerowej na tak zwanej „autostradzie” obornickiej, trasie łączącej Oborniki ze Słonawami. 
– Byłam przerażona. Nie tyle o siebie, ale o dziecko. Stał w pobliżu drogi. Nagle podszedł do mnie i zaczął mlaskać pod nosem jak pijany. Natychmiast zawróciłam, ale chwycił za wózek i nie chciał puścić. Drugą ręką zaczął mnie szarpać. Gdy zaczęłam krzyczeć, uciekł – opowiadała nam o piątkowych wydarzeniach Magda. 
Kobieta zgłosiła się do nas, kojarząc mężczyznę z faktami podanymi w naszym artykule przed tygodniem. Nie wiadomo jednak do końca, czy zaatakowała ją ta sama osoba.
Z podejrzewanym o atakowanie obornickich kobiet policja już rozmawiała. To mężczyzna, która posiada stałe zameldowanie, ale często mieszka na ulicy. Ma problemy z wymową na skutek wady genetycznej. Według policji zaczepia on kobiety, chcąc wyłudzić pieniądze. 
Taka informacja nie wystarcza jednak rodzinie Magdy, która planuje załatwienie sprawy na własną rękę. 
– Nawet jeżeli jest to osoba bezdomna, nie może sobie robić, co mu się żywnie podoba. Co by się stało, gdyby wywrócił przez przypadek wózek z moim dzieckiem. Jeżeli jakikolwiek mężczyzna zaczepia kogoś córkę lub żonę, rolą mężczyzny jest je obrona – mówił nam mąż Magdy. Jak nas poinformował, chce on jedynie porozmawiać z napastnikiem. – Na razie zabroniłem żonie chodzić na spacery tą trasą. W weekend chodziła z dzieckiem wokół bloków na osiedlu. 
Jeżeli sprawa zacznie rozwijać się dalej możliwe, że mieszkańcy Osiedla Leśnego i Bielaw zorganizują pierwszą w historii Obornik straż obywatelską. Grupy zaniepokojonych sąsiadów chcą załatwić sprawę na własną rękę i oskarżają policję o bezczynność. To może prowadzić do samosądu.
Przypomnijmy, że tydzień wcześniej podejrzany mężczyzna zaczepił dwie uczennice obornickiego gimnazjum. Jedną z nich chwycił za spodnie i nie chciał puścić. Koleżanka pomogła jej, odpychając mężczyznę. Obie uciekły do domu. Matka jednej z dziewcząt, jak nas poinformowała, zgłosiła sprawę policji. 
Następny incydent miał miejsce dzień później, gdy młoda kobieta spacerowała ścieżką leśną krzyżującą się z ul. Wybudowanie. Prawdopodobnie ten sam mężczyzna wypadł za krzaków i zaczął ją dotykać. Kobieta zdołała uciec do pobliskiego sklepu spożywczego na Osiedlu Leśnym, skąd uspokojona przez ekspedientki wezwała policję. 
Według opowieści wielu mieszkańców Osiedla Leśnego i Bielaw, doszło do większej liczby incydentów, nie były jednak one zgłaszane na policję. Mówi się o około dwudziestu przypadkach, wydaje się więc że w ostatnich tygodniach mężczyzna niemal codziennie zaczepia jakąś dziewczynę czy kobietę. Nawet jeżeli ataki nie mają podtekstu seksualnego, czego jednak wykluczyć nie można, a jedynie rabunkowy – po policji należałoby oczekiwać większej aktywności i ukrócenia tego procederu. Sytuacja staje się coraz bardziej poważna z dnia na dzień i nie chcielibyśmy, aby w Obornikach mieszkańcy doprowadzili do samosądu. Trudno jednak im się dziwić – chodzi tutaj o bezpieczeństwo córek i matek. 
 

Podobne artykuły