Burmistrz Szrama wyjątkowo nie straci prawa jazdy

OBORNIKI. Burmistrz Tomasz Szrama nie stracił swego prawa jazdy. On sam nie kryje, że uratował je dzięki pomocy kolegów z PO. 

Przypomnijmy, że po spowodowaniu wypadku drogowego, w którym ucierpiał rowerzysta, Tomasz Szrama został uznany za przestępcę, skazany na karę więzienia oraz grzywnę. Karą dodatkową było doliczenie mu 10 punktów karnych do tych kilkunastu uzyskanych już w roku, w którym doszło do wypadku. Ta kumulacja spowodowała, iż punktów karnych było ponad dozwolone 24, więc Szrama powinien był stracić prawo jazdy. 
Gdy pisaliśmy o tym na początku stycznia, wyrok Tomasza Szramy właśnie się uprawomocnił. Zacytowaliśmy wówczas słowa st. sierż. Ewy Ochockiej z zespołu prasowego K. W. Policji w Poznaniu, która wyjaśniła, że – jeżeli kierowca uzyska więcej niż 24 punkty karne, będzie kierowany na kurs reedukacyjny. Natomiast, jeśli w ciągu pięciu lat zgromadzi kolejne 24 punkty, prawo jazdy zostanie mu znów odebrane.
Zaryzykowaliśmy też stwierdzenie, iż „odebranie prawa jazdy burmistrzowi jest już jedynie kwestą czasu i mogą tu nie wystarczyć zabiegi kolegów z PO, by powstrzymać starostę przed spełnieniem jego powinności”.
Stało się jednak inaczej. Z nieformalnych źródeł wiemy o telefonach z Warszawy i naciskach pewnego ważnego posła. Starosta Adam Olejnik zamiast odebrać prawo jazdy szefowi gminnego PO, jak nakazywały mu to przepisy z czasu popełnienia przestępstwa, uruchomił prawników i polityków, aby swej powinności nie czynić. 
– Starosta obornicki, w którego kompetencji leży wydawanie i odbieranie prawa do prowadzenia pojazdów starał się znaleźć rozwiązanie. Starosta wysłał mnie na test do psychologa i na egzamin sprawdzający. Nie było z tym żadnego problemu – chwalił się Tomasz Szrama w wywiedzie udzielonym jednej z gazet. 
– Gdy przestępstwo popełniono pięć lat temu i kompensata dotyczyła punktów sprzed pięciu lat, to i przepisy powinno się zastosować z tamtego okresu – stwierdził jeden policjantów znających Prawo o Ruchu Drogowym. Jednak dzięki naciskom kolegów z PO udało się wykonać interesujący mix przestępstwa sprzed lat pięciu i przepisów sprzed paru miesięcy.
– Czy mogliby na to liczyć wszyscy obywatele? – zapytaliśmy nauczyciela jazdy i radnego Bogdana Bukowskiego. 
– Bardzo wątpię, by na tak wyjątkowe rozwiązanie mógł liczyć każdy, a nie jedynie ktoś o silnym wsparciu ekipy rządzącej. W mojej ocenie szary obywatel pożegnałby się z prawem jazdy i starosta palcem by nie kiwnął, aby i jemu poszukać „cudownego rozwiązania”.
Formalnie zagrożenie kary trwa nadal, bo jeśli w ciągu pięciu lat Tomasz Szrama zgromadzi kolejne 24 punkty, prawo jazdy powinno mu być znów odebrane. Tym razem używamy jednak trybu przypuszczającego, bo nabieramy coraz bardziej pewności, że on go mimo wszystko nie straci bez względu na ilość zebranych punktów, dopóki koledzy z PO będą trzymać władzę.
Gdyby któremuś z mieszkańców powiatu groziła utrata prawa jazdy, polecamy pomoc starosty. Mamy nadzieję, że skoro pomógł swojemu partyjnemu koledze, to samo zrobi dla każdego obywatela. 

Podobne artykuły