Wielki finał skromniejszy, ale także udany

GMINA OBORNIKI.. XXI finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP) był za razem pierwszym, podczas którego każda zebrana złotówka była równo dzielona na najmłodszych i najstarszych pacjentów szpitali oraz ośrodków rehabilitacji. W Obornikach był to kolejny już finał, który zignorowały władze. Choć formuła finału jest od lat taka sama i już nieco przynudza co można było wywnioskować z mniejszej ilości osób przybyłych, by się bawić i zasilać skarbonki. Było jednak kilka nowości. 

Wielkiego dyrygenta WOŚP Zygmunta Dyczkowskiego podczas licytacji wspierał Paweł Bydałek, znany rolnikom z pracy w Wielkopolskiej Izbie Rolniczej a pozostałym jako Muzyczny Sadysta DJ Paweł. Obaj panowie świetnie się uzupełniali i obaj stawali na szczytach konferansjerki, by jak najwięcej utargować. Szefem sztabu wielkiego finału zorganizowanego już tradycyjnie w sali OCS przy ulicy Obrzyckiej został Adam Krasicki mężnie i skutecznie wspierany przez resztę obsady Obornickiego Ośrodka Kultury. 
Wszyscy robili wszystko, aby efekt był efektowny a na szczególną pochwalę zasłużył bez wątpienia cały zespół wydziału promocji urzędu miejskiego. Ich dziełem był między innymi mur obornicki, na którym prócz napisu „Oborniki stoją murem za Owsiakiem” znaleźć można było niemal setkę zdjęć oborniczan wspierających piękną akcję.
Nie zawiedli oborniccy karatecy dając widowiskowy pokaz walk relacjonowany przez samego mistrza Tomasza Wosickiego. Karatecy pokazali co potrafią, a widownia nagrodziła ich za to gromkimi brawami. Grzegorz Mantyk i Artur Obst z obornickiego motoklubu demonstrowali okazałego quada, na którym można było robić sobie zdjęcia. Ratownicy demonstrowali zasady udzielania pierwszej pomocy a chętnych szkolili przy pomocy fantomu ucząc jak ratować życie i co cieszy, zainteresowanych było wielu. 
Trudno sobie wyobrazić wielki finał bez muzyki i tańca. Ten ostatni prezentował fantastycznie, fantastyczny koci klan. Dziewczyny z Cat Clan Ilony Tadli dały z siebie wszystko a widownia nagradzała je za to hucznymi brawami. Wśród licznych wokalistów dał się zapamiętać rewelacyjny Kuba Jarosz akompaniujący sobie na syntezatorze. Ogromne wrażenie zrobił też występ zespołu „Małe Oborniki” z przedszkola Słoneczny Świat.
Oprócz miejsca estradowego na sali pojawiły się liczne kawiarenki z przysmakami. Był też punkt, w którym można było zrobić sobie magiczne zdjęcie z podobizną postarzoną o 20 lat. Tam frekwencja nie była wielka, bo każdy jednak wybiera młodość. Małą frekwencją cieszył się też pokaz strażaków – ratowników, bo zimowa aura nie sprzyjała dłuższemu przebywaniu na dworze.
Mniejsza frekwencja to też mniejsze wpływy. Gdyby nie jeden z uczestników licytacji, który przybył nań z małżonką i synkiem oraz wypchanym portfelem, to wynik byłby jeszcze słabszy. On licytował tego dnia najhojniej proponując za złote serduszko 1000 złotych i po 500 za pióro wieczne oraz policyjną maskotkę Pyrka, prezentowanego osobiście przez oficera prasowego Marcina Marcinkowskiego i jego koleżankę Katarzynę Szramę. 
Inne przedmioty nie przyniosły już tak poważnych kwot. Tort przekazany przez cukiernię państwa Maćkowiaków wylicytowano za 200 złotych, dziecięcą spacerówkę za 130, a obraz z widoczkiem górskim za 100 złotych. Nieco po godzinie 18 zebrano łącznie 30,200 złotych a dla porównania, warto pamiętać, że dwa lata temu o tej samej porze było w kasie już 38 000 a w ubiegłym roku aż 42 000. 
Do zebranej kwoty trzeba dodać jeszcze pieniądze uzyskane za oddaną honorowo wcześniej krew. Wynika z tego, że rekordu raczej nie będzie, choć kwota jest i tak całkiem imponująca i na dodatek przekazana z dobrego serca i na dobry cel. 
Finałem imprezy było jak zwykle światełko do nieba a cała organizacja wielkiego finału bez wątpienia zasłużyła na piątkę. 
Przez cały czas rejestrowaliśmy najciekawsze momenty orkiestrowego finału i będzie je można obejrzeć w okienku telewizyjnym na stronie www.oborniki.com.pl 

Podobne artykuły