Podszywał się pod wolontariuszy, bo zbierał na prezerwatywy

OBORNIKI. Szymon K. wymyślił, jak sam przyznał, sprytny sposób na zarobienie kilku groszy. W minioną niedzielę, gdy na Ziemi Obornickiej wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zbierali pieniądze do puszek na chore dzieci, sam ruszył w miasto z własną puszką i młodziutką partnerką seksualną u boku.

Nałożył na szyję identyfikator WOŚP, który przechował z poprzednich lat, gdy rzeczywiście był wolontariuszem. Z piwnicy wyciągnął stary, metalowy kufel po piwie, na który nałożył wieczko przypominające te do puszek WOŚP. 
Na chodniku przed domem zaczepił wolontariusza i za niewielką sumę zdobył kilka oryginalnych serduszek, które nakleił na domowej roboty puszkę. Tak zaopatrzony ruszył na ulice wraz z dziewczyną. Oboje planowali wspólny wieczór, więc chcieli zarobić na alkohol, i jak się później okazało, nie tylko na niego. 
Zaczęli zbierać pieniądze. Szło im bardzo dobrze. W kilka godzin uzbierali blisko 100 zł. Dobra passa zakończyła się, gdy pod jednym z supermarketów para spotkała się oko w oko z prawdziwymi wolontariuszami. Jeden z nich, kolega Szymona, przejrzał przekręt i nakazał oddać pieniądze. Zagroził wezwaniem policji. Podczas krótkiej kłótni,  zapytał Szymona i jego dziewczynę: po co wam w ogóle ta kasa? Zdenerwowany Szymon odpowiedział krótko: na prezerwatywy.
Szymon, obawiając się policji, oddał pieniądze, które trafiły do sztabu i wspomogą szczytny cel tegorocznej Orkiestry. Wieczór musiał spędzić z dziewczyną nie zabezpieczony prezerwatywą.

Podobne artykuły