Wojna o gmach dawnego sądu

ROGOŹNO, OBORNIKI. Pomimo niesłabnących protestów rogoźnian, starosta obornicki zadecydował o sprzedaży budynku dawnego sądu grodzkiego, pustego po usuniętej zeń szkoły Agrobiznesu. 

Wyceniony na 2,3 mln gmach jest ostatnim łasym kąskiem dla zubożonego powiatu i trudno było liczyć na to, że Adam Olejnik zrezygnuje ze spodziewanych zań pieniędzy. 
Byłby może gotów zrezygnować ze sprzedaży budynku, ale jedynie pod warunkiem przekazania mu przez samorząd Rogoźna odpowiedniej rekompensaty w kwocie nie mniejszej niż 1,8 mln złotych rozłożonej na trzy lata. Przekazane pieniądze byłyby przeznaczone na rozbudowę szpitala w Obornikach. 
Samorząd Rogoźna pieniędzy dać nie chce, bo jak twierdzi burmistrz Bogusław Janus, ich po prostu nie ma, a to czym dysponuje, musi przeznaczyć na zadania własne a nie powiatowe. Adam Olejnik uważa, że – od jakiegoś tam targowiska czy promenady ważniejszy jest szpital. Janus hamował go przypominając ojcu powiatu, że – pan starosta nie jest jeszcze burmistrzem Rogoźna i nie ma prawa dzielić nam budżetu, bo ja wam waszego nie dzielę. Niepotrzebnie się pan obraża na radnych za to, że ci tak decydują, jak decydują.
Jakby na to nie patrzeć, dawny budynek sądu grodzkiego stał się zakładnikiem w grze o wielkie pieniądze. „Albo dacie po dobroci albo stracicie gmach, który wrósł już w waszą kulturę, tradycję i wasz krajobraz” – straszy zarząd powiatu. 
Adam Olejnik nie traci nadziei, że radni z Rogoźna zmitygują się i zmienią swoją decyzję o odmowie wsparcia dla szpitala. Przewodniczący Zdzisław Hinz przypomniał zarządowi, że radni Rogoźna podjęli już decyzję o pozostawieniu Agrobiznesu i odmowie wsparcia szpitala. – Uszanujmy wolę radnych – prosił pan Hinz radę powiatu. Przypomniał – budynek ten był od zarania dziejów planowany dla funkcji społecznych. Rogoźnianie nadal podtrzymują taką decyzję. Maciej Gracz wsparł go słowami: budynek po szkole stał się kartą przetargową, by nie rzec przedmiotem szantażu radnych z Rogoźna. Przypomniał, że budynek dawnego sądu jest elementem tożsamości Rogoźna. Zaproponował, aby raz jeszcze rozważyć lepsze zagospodarowanie wspomnianego budynku. Zaapelował do radnych z Obornik i Ryczywołu by poparli dążenie rogoźnian do utrzymania swego stanu posiadania. 
Zofia Kotecka podkreśliła, że budynek jest mieniem powiatu i wara innym od tego mienia a sekretarz Sitek zagroził, że jak rada Rogoźna nie zmieni zdania, to Oborniki stracą szpital i dał rogozińskim radnym kilka miesięcy na przemyślenie swej postawy. Radny Bździak uważa, że – nie można rogoźnian stawiać pod murem wyznaczając im termin kilku miesięcy na zmianę decyzji. Przyłączył się do niego Kazimierz Zieliński proponując odczekanie z wszelkimi decyzjami, aż gminy się wypowiedzą. – Agrobiznes można sprzedać tylko raz, więc nie warto się spieszyć, bo można go sprzedać za pół roku. Odmiennego zdania był starosta Olejnik twierdząc – jestem, przeciw bo nie widzą możliwości porozumienia się z samorządem Rogoźna. 
Na początek starosta zleci burmistrzowi dokonanie zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego, by można było przeznaczyć budynek po byłej szkole na wszelkie inne cele. Postraszył też, że jak rada Rogoźna nie uchwali zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego, to on poskarży się na nią wojewodzie. Gdy Bogusław Janus zapytał, kto zapłaci za zmianę planu, usłyszał od Piotra Sitka – to Rogoźno musi za to zapłacić, bo my nie możemy.
Konflikt pomiędzy samorządami Powiatu i Rogoźna jest otwarty i nie łatwo go będzie zażegnać. Trudno się dziwić protestowi rogoźnian, że „ktoś” z zewnątrz chce decydować za nich o ich wydatkach i stanie posiadania. 
Trudno się dziwić frustracji u starosty, który zaplanował rozbudowę placówki, na którą nie może pozyskać pieniędzy.

Podobne artykuły