W Sylwestra znaleziono zwłoki na ławeczce przy OOK – oborniczanin prawdopodobnie zakrztusił się alkoholem i udusił

OBORNIKI. Młode obornickie małżeństwo robiło ostatnie zakupy przed zabawą sylwestrową, którą organizowali. Wracając ze sklepów na Piłsudskiego do domu przy Armii Poznań przechodzili w pobliżu gmachu Obornickiego Ośrodka Kultury. Tam zauważyli siedzącego w dziwnej pozie na ławce mężczyznę. 

– Wpierw myśleliśmy, że jest to jeden z bezdomnych tułających się po okolicy. Zauważyłam jednak, że jest dobrze ubrany. Powiedziałam mężowi, żeby sprawdził, co się stało. Mąż nie mógł go ocucić. Widzieliśmy nieludzki grymas na twarzy. Myśleliśmy jednak, że jest pijany. Późnej się dowiedzieliśmy, że już nie żył – powiedziała nam oborniczanka, która znalazła ciało. 
Dyżurny policji otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie leżącym bez ruchu na ul. Armii Poznań. Został wysłany tam patrol policji. Po przybyciu na miejsce okazało się, że mężczyzna nie żyje. Na miejsce został wezwany prokurator – komentował dla nas działania obornickiej policji jej rzecznik. Przy ławeczce zdarzenia zgon mężczyzny potwierdził wezwany lekarz karetki pogotowia. 
Zmarłym mężczyzną okazał się 36-letni oborniczanin, parafianin kościoła p.w. św. Józefa, pracujący na stałe w Czechach. Przyjechał na święta do rodziców i chciał zostać aż do Nowego Roku. 
Wstępne oględziny ciała wykazały, że mężczyzna miał zatkane drogi oddechowe i prawdopodobnie powodem śmierci było uduszenie. Ostateczną przyczynę ustali jednak prokuratura, która zleciła sekcję zwłok.
Wstępnie śledczy podejrzewają, że mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Odurzenie mogło być powodem zakrztuszenia wymiocinami i ostatecznie śmierci przez uduszenie. 

Podobne artykuły