Rogoźnianin utonął w przydrożnym rowie – znaleziono go w Nowy Rok

ROGOŹNO. 10-letni chłopiec, mieszkający przy ulicy Boguniewskiej, wracał właśnie w Nowy Rok do domu, gdy ujrzał jakiś dziwny kształt wystający z pobliskiego rowu. Ostrożnie podszedł na skraj drogi i przestraszony, z krzykiem pobiegł do domu. W rowie leżał  mężczyzna – z nienaturalnie wyrzuconą do góry głową, bladą skórą i wyrazem cierpienia na twarzy. 

Chłopiec zaprowadził ojca ku swojemu odkryciu. Ten od razu rozpoznał w leżącym bez ruchu mężczyźnie sąsiada. Brak pulsu potwierdził najgorsze przypuszczenia. Sąsiad był martwy. 
Zwłoki znaleziono w  Nowy Rok późnym popołudniem. Słońce chyliło się ku zachodowi, więc policja poprosiła o pomoc straż pożarną, która oświetliła okolicę. Do Rogoźna przyjechał również obornicki prokurator, który sprawdzał, czy nie chodzi w tym przypadku o morderstwo.
Zmarłym okazał się 47-letni piekarz z ul. Boguniewskiej w Rogoźnie. Wstępne oględziny ciała wykazały, że zmarł wskutek utopienia. W przydrożnym rowie poziom wody wynosił kilka centymetrów. 
Sylwestra mężczyzna świętował ze znajomymi w pobliżu rogozińskiego rynku. Wstępna hipoteza śledczych mówi o tym, że  był pod wpływem alkoholu a wracając nad ranem do domu stracił równowagę i utopił się w przysłowiowej kałuży. Ostateczną wersję wydarzeń ustali jednak obornicka prokuratura, która zleciła szczegółową sekcję zwłok.

Podobne artykuły