Nowy właściciel pływalni i stare problemy

OBORNIKI. Już niedługo obornicka pływalnia będzie miała nowego właściciela. Tak postanowił burmistrz Szrama przekazując pływalnię z całym majątkiem spółce PWiK, a samorządowcy z opozycji chwalą tę decyzję, co nieczęsto się zdarza. 

Zdaniem Anny Rydzewskiej – pływalnia była źle zarządzana i przekazanie jej pod zarząd Tomasza Augustyna jest dobrym ruchem. Bogdan Bukowski stwierdził: jest to strzał w dziesiątkę – a Damian Bukowski dodał: teraz będzie nareszcie wykonanych wiele zadań, które są konieczne a czekałyby w nieskończoność. 
Burmistrz Szrama wyjaśnił: przekazanie pływalni PWiK jest z powodów finansowych. Trzeba pamiętać, że basen budowany przez burmistrza Koralewskiego okazał się bublem i pomimo gwarancji musiał być w całości przebudowany. Kosztowało to gminę miliony złotych uniemożliwiając dalsze inwestowanie.
Więcej szczegółów przykazał doradzający Szramie Krzysztof Nowacki: nasza pływalnia jest bardzo niedochodowa. Będzie miała już czwartego operatora. Samorząd gminy dokłada do niej coraz większe kwoty, już ponad milion złotych, a nadal wymaga ona ogromnych nakładów, co najmniej ok. 2 mln złotych. 
W roku 2009 samorząd dołożył do pływalni 880 tysięcy. Rok później było nieco mniej, ale i tak trzeba było dołożyć 800 tysięcy. Potem nastąpiła zmiana władz i pływalnią zarządzać zaczął nowy dyrektor OCS Jacek Okpisz. Bez sensownego uzasadnienia zwiększył tam zatrudnienie. Do grupy nowo przyjętych doszlusowało niczym do ochronki także dwóch panów związanych z burmistrzem a zwolnionych za jazdę po pijanemu w godzinach pracy w jednej ze spółek gminnych. Doszło do tego, że w czasie jednej zmiany było zamiast jednego, nawet trzech „konserwatorów” i żadnej pracy do wykonania. Spowodowało to, tak jak i inne „malinowe” decyzje nowego dyrektora, że koszty utrzymania pływalni wzrosły o prawie pół miliona.
– Działalność nadal będzie na stracie i gmina będzie musiała nadal dokładać – stwierdził przejmujący obiekt prezes Augustyn dodając, że zadba o zmniejszenie kosztów własnych i zwiększenie przychodów pływalni, by te dopłaty nie rosły, lecz malały. 
– Przerost zatrudnienia i energożerne pompy, to czysta strata. Samo ciepło kosztuje ok. pół miliona a niedocieplona hala traci ciepło. Problemów do rozwiązania jest wiele – wyliczał prezes. Pytany o to, czy aby dopłaty do pływalni nie obciążą klientów PWiK, Augustyn wyjaśnił: nie może być tak, że koszty związane z pływalnią mogą być przerzucane na klientów. Ja mam olej w głowie i na to nie pozwolę. Założymy osobną analitykę na osobnych kontach, by było czytelnie rozliczenie. Przeprowadzimy wiele inwestycji, już złożyliśmy wnioski do wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska. Pływalnia wymaga inwestycji takich jak  wymiana klimatyzacji, wymiana sufitu nad niecką, remonty schodów i termomodernizacja budynku. Na potrzebne inwestycje spółka zaciągnie 2 milionowy kredyt a to zadłuży nas na 20 lat. Będziemy musieli zastawić nasz majątek i to w stosunku 1 do 1,3. Pływalnia nie zapracuje na odsetki. Ktoś musi za to zapłacić. PWiK może zmniejszyć koszty, ale bez dopłat się nie obędzie.
Wraz z nierentowną pływalnią wartą ponad 7 mln złotych PWiK dostała od gminy aportem prawie milion złotych. 
– Gmina będzie nadal dopłacać do pływalni, wnosząc tam środki. To będzie podnosić wartość majątku spółki i może działać wbrew prawu – ostrzegła Anna Rydzewska. Jednak innego wyjścia pewnie nie było, bo jak zauważył Bukowski: w tej kadencji dopłaca się do pływalni już ok. milion złotych. Jest to największa dopłata w historii Obornik. Tymczasem gmina nie ma już pieniędzy na pokrycie tych inwestycji bez rezygnacji z pozostałych. 
Tomasz Augustyn planuje poszerzenie oferty dla klientów pływalni. – Wronki wożą dzieci do Sierakowa lub teraz Szamotuł a odpowiednio korzystna cena mogłaby te dzieci skierować do Obornik. W wolnych powierzchniach planowana jest kręgielnia i usługi dla mieszkańców.
Trzeba tu jednak zauważyć, że koszty można obniżyć jedynie do granic pewnego pułapu, natomiast przychody z biletów są nieograniczone i z pewnością tu warto szukać poprawy wyniku ekonomicznego.
Na terenie pływalni zatrudniane są 22 osoby a w PWiK jest ich 66. Według Augustyna – nie będzie już podziału na tych z PWiK oraz z pływalni. Spółka PWiK jest na tyle dużą, że każdy znajdzie zatrudnienie a my dodatkowo odśnieżamy, wykaszamy rowy itd. Ja każdemu prace zapewnię.

Podobne artykuły