Nędza na drogach powiatu

POWIAT OBORNICKI. Początek roku to dobry czas na planowanie bieżących inwestycji. Mają z tym problem władze powiatu, bo potrzeb jest wiele a pieniędzy prawie wcale. Wydatki majątkowe zaplanowano na ten rok w kwocie 1,4 mln, a w tym zaledwie 260 tys. na budowę i remonty dróg powiatowych. – To nawet mniej niż kropla w morzu potrzeb – stwierdził starosta Olejnik. 

Kwiryn Naparty sugerował, aby całe 260 tys. zostawić bez rozdziału na poszczególne gminy i zadania a dzielić je dopiero wiosną. Innego zdania był Henryk Łukaszewski. – Jeżeli będziemy czekali do wiosny, stracimy czas na projekty a wiosną przetargi są najkorzystniejsze. Latem inwestycje drożeją, więc nie powinniśmy tracić czasu. 
Jeszcze inaczej mówił był starosta Jacek Koralewski: – Wątpię czy powiat będzie na cokolwiek stać, bo po zimie niektóre drogi całkiem się rozlecą. Myślę, że wiosną nie będzie już co dzielić. 
Miał o tyle rację, że dyrektor Jeran wydał jedną czwartą posiadanych środków na usuwanie skutków zimy zanim się ta zaczęła. – W grudniu już nie zapłacę rachunków, bo nie będę miał z czego i zapłacę je dopiero w styczniu – ostrzegał radę pod koniec minionego roku. 
Zima na razie, na szczęście łaskawa, to może pieniędzy jednak na „coś” starczy. Z drugie znowu strony biorąc pod uwagę ponad dwie setki wniosków od sołtysów w sprawie remontów i napraw dróg, nawet nie ma sensu posiadanych środków dzielić na poszczególne zadania. 
Łukaszewski namawiał: jak nam nie wystarczy na remonty dróg, to spróbujmy wykonać choćby utrwalanie powierzchniowe i naprawmy same spękania, skoro na nic innego nas nie stać. Można by na to przeznaczyć 150 tysięcy a to wystarczy na 1,5 kilometra.
Kazimierz Zieliński wolałby, aby na remonty zostawić jedynie 60 tysięcy a 200 tysięcy przeznaczyć na naprawę drogi Ryczywół – Połajewo sugerując, że władze Ryczywołu dołożą drugie tyle. Popierają go pozostali radni z Ryczywołu, ale radny Gruszczyński w Rogoźna mówi „stop”. – Dlaczego wy a nie my? Tylko z jego gminy wpłynęła połowa wszystkich wniosków a rekord wszechczasów pobiło sołectwo Parkowa składając ponad 50 wniosków dotyczących dróg powiatowych i ich poboczy. 
Ostatecznie nie ustalono tego jak podzielić skromne środki, a dyrektor zarządu dróg Bogdan Jeran wyliczył jedynie te zadania, których z pewnością nie warto brać pod uwagę z powodów czysto formalnych i praktycznych. 
Tak rozwiązał się problem brakującego przejścia dla pieszych w Wargowie, bo nie ma tam chodników, pomiędzy którymi miałoby ono powstać. Nie będzie w Gołaszynie zatoki autobusowej, bo nie ma jej gdzie wybudować. Nie będzie utwardzona droga w Chlebowie, bo zdaniem dyrektora nikt tam nie mieszka. W Tłukwach chcą chodnika, ale Bogdan Jeran wyliczył, że dla dziewięciu osób budować się nie opłaca. Chce chodnika także Garbatka, ale przeszkadza w tym woda, natomiast w Wełnie nieuregulowany stan prawny gruntów nie pozwala na utwardzenie drogi przy blokach. 
Można by tak wyliczać jeszcze ze sto razy a opisany problem inwestycyjno drogowy przypomina bardzo krótką kołderkę. Jeśli się naciągnie ją z jednej strony, to z drugiej wystaje wstydliwa golizna i tak bez końca.

Podobne artykuły