Wielka bożonarodzeniowa ucieczka Marcina na cmentarz i ze szpitala

OBORNIKI. Święta minęły spokojnie. Służby porządkowe mogły odetchnąć interweniując tylko w pojedynczych i błahych sprawach. Jedyne poważne zgłoszenie dotyczyło mężczyzny, który latał po cmentarzu z okrwawioną głową. 

Około godz. 18 w drugie Święto oborniczanin o imieniu Marcin wjechał swoim samochodem marki Ford Fiesta w drzewo przy ul. Mickiewicza w Obornikach. Na skutek zderzenia rozciął sobie głowę. 
Strugi krwi spływały po jego twarzy, gdy przypadkowi piesi okrążyli go, starając się zatamować krew. Mężczyzna był w szoku, nie mógł wydusić z siebie ani jednego słowa. Próbowano postawić go na nogi jednak te wysiłki spełzły na niczym. 
Zawiadomiona przez przechodnia straż pożarna szybko pojawiła się na miejscu. Gdy Marcin usłyszał dźwięk syren a następnie zobaczył czerwony wóz bojowy pojawiły się w nim nowe siły. Wstał odpychając na bok oborniczan i zaczął uciekać. 
Strażacy poinformowani przez świadków zdarzenia o  ranie na głowie mężczyzny i jego ucieczce wdali się w pogoń. Na pomoc wezwano również policję, która dołączyła się do pościgu. 
Mężczyznę zauważono, gdy próbował przebiec przez cmentarz parafialny. Straż i policja zablokowała oba wyjścia z cmentarza starając się go złapać. Marek jednak nie dawał za wygraną chowając się za nagrobkami. Po kilkunastu minutach został pochwycony i natychmiast przekazany w ręce pogotowia ratunkowego. 
Medycy przewieźli go do szpitala gdzie założono mu szwy. Lekarze sądzili, że mężczyzna uciekał na skutek szoku. Powód okazał się inny. Badania krwi wykazały, że oborniczanin miał 2 promile alkoholu we krwi. 
Nie wiadomo, czy do końca wytrzeźwiał, gdy w nocy wymknął się ze szpitala i uciekł do domu, gdzie następnego dnia znalazła go policja. Teraz za swoje wyczyny odpowie przed sądem.

Podobne artykuły