Obornicka opowieść wigilijna

OBORNIKI. Mimo kryzysu prezenty w Obornikach były bogate. Zabawki dla dzieci, perfumy dla matek i butelki drogich trunków dla ojców przyczyniał się do radości podczas wigilijnego wieczoru. Jednak pewien świeżo upieczony małżonek z obornickich Bielaw nie przewidział, że jego prezent spowoduje spędzenie świąt  na mrozie.

Młode małżeństwo obdarowało kilkomiesięcznego synka zabawkami. Ojciec dostał od małżonki bawełniany sweter. Swojej wybrance podarował drogą bieliznę. Spod choinki spojrzał w oczy żony i ujrzał gniew, który przeszył go do szpiku kości. 
Sylwia! – krzyknęła kobieta rzucając w niego kartką z życzeniami, która była dołączona do prezentu. Zanim zdążył zorientować się w sytuacji został wyrzucony z domu a drzwi za nim zamknęły się. 
W ręku trzymał życzenia. Spojrzał na nie i zamiast znaleźć imię żony, odczytał imię siostry. Pomylił kartki z życzeniami. Gdy skruszony zapukał, usłyszał przez drzwi: to dlatego siedzisz do późna w pracy, przez jakaś Sylwię! Próbował wytłumaczyć, że chodzi o jego siostrę, ale wzburzona żona nawet nie słuchała. 
Po pół godzinie stania na mrozie w samych skarpetkach mężczyzna też w złości zaczął krzyczeć na żonę. Zrobiło się głośno i nieprzyjemnie. Marznącego i krzyczącego męża musieli zauważyć sąsiedzi, ponieważ w sytuację zaangażowała się policja. Funkcjonariusze otrzymali wigilijne wezwanie w sprawie awantury domowej. 
Słysząc zdecydowany głos policjantów młoda żona w końcu ustąpiła i otworzyła drzwi. Zamiast jednak wpuścić męża nakazał aresztować go za złamanie jej serca. 
Zdanie rodem z wenezuelskiej telenoweli wywołało nie lada emocje, które funkcjonariuszom udało się opanować dzięki wieloletniemu doświadczeniu. Ostrym tonem nakazali kobiecie wysłuchać męża. 
– To dla siostry życzenia były – powiedział jej trzęsącym się głosem, podczas gdy ona powoli analizowała jego tłumaczenia. Nadal jednak był a podejrzliwa: czemu siostrze kupiłeś bieliznę? Młody małżonek był bliski załamania, ale policjanci zdecydowali się w tym momencie wycofać do radiowozu. Więcej wezwań na Bielawy w noc wigilijną już nie było, więc można domniemywać, że żona w końcu uwierzyła mężowi.

Podobne artykuły