Jednym mieszkania, innym nie

GMINA OBORNIKI. Uchwała mieszkaniowa ma w Obornikach swą długą historię. Uchwalona za czasów burmistrza Koralewskiego pozwoliła kupować mieszkania wybranym osobom za bezcen i nierzadko z dopłatą. Wielu się wtedy nieźle obłowiło i trwało to jeszcze przez pierwszy okres rządów Anny Rydzewskiej, aż uchwałę zaostrzono. Powstały kryteria, regulujące sprzedaż tak, by ulgi były spójne z wiekiem mieszkania i czasem jego eksploatacji a ci, którzy już jedno mieszkanie mają nie mogli dokupić sobie drugiego. 

Potem nadeszły rządy Tomasza Szramy a wraz z nimi potrzeba odwdzięczenia się osobom wspierającym i podratowania budżetu kwotami ze sprzedaży lokali. Zmieniono zasady tak, by móc sprzedać jak najwięcej lokali po cenach minimalnych. 
Potem znów je zmieniono, by mieszkania mogły tanio kupić także takie osoby jak na przykład radna Agnieszka Roszyk, która zamieniła mieszkanie na inne i trzeba było zsumować lata zamieszkiwania w obu lokalach dla niższej ceny. To jeszcze nie koniec zmian, ponieważ nadeszła potrzeba obniżki cen dla tych, którzy dostali mieszkania po ostatnich wyborach. Wobec tego okres zamieszkiwania w lokalu uprawniający do wykupu lokalu obniżono z pięciu lat do dwóch, by mieszkanie mógł wykupić na przykład też prowadzący kampanię wyborczą burmistrza jego późniejszy doradca. Wreszcie w miniony piątek nastąpiła kolejna zmiana obniżająca bonifikaty o dalsze 5%. 
Radny Andrzej Ilski obserwując te zmiany zaproponował, aby zakończyć tę farsę i zgodnie z literą Konstytucji – traktować wszystkich równo. Każdy, kto dostanie od gminy lokal może go wykupić bez względu na czas mieszkania, by nie było różnicowania obywateli. Zaproponował dodatkowe zwiększenie bonifikat na lokale w starej substancji. Nie zgodził się z tym – by to burmistrz jednoosobowo określał, komu mieszkanko sprzedać a komu nie. 
Z kolei Anna Rydzewska była zdania, że bonifikaty powinny różnicować wiek lokalu i tak w tych budowanych do roku 1950 wynieść 95%, od roku 1951 do roku 1975 – 90%, a nowsze 85% ich wartości.
Radny Cyranek był pierwszym, który zaoponował, bo jego zdaniem to za tanio a – radni muszą dbać o interes gminy. Lemański dodał – nie jestem populistą i twierdzę, że jednym mieszkania się należą a innym nie. 
Koalicja rządząca sprzeciwiła się propozycjom radnych z opozycyjnych klubów PSL i SiG. Krytykowano ich za zmianę zdania, co do sprzedaży mieszkań. Te zmianę wyjaśnił im Bogdan Bukowski. – My cały czas twierdziliśmy, że to jest niedopracowana uchwała. Dopiero za czwartym razem udało się wam ustanowić właściwe zasady i dlatego był przedtem nasz sprzeciw. 
Ostatecznie koalicja rządząca PO-PiS-SLD przegłosowała kolejną zmianę w uchwale a wsparła ją także niezależna dotąd Renata Wąsowicz która oświadczyła: byłam przeciwna sprzedaży, ale po rozmowach z koleżankami i kolegami jestem za tym, aby mieszkania były sprzedawane i to taniej, a zwłaszcza pozakładowe. 
Na koniec warto dodać, że obradom przysłuchiwała się prawie 40-osobowa grupa lokatorów z budynków popeberolowskich, których historia najwyraźniej pokrzywdziła.

Podobne artykuły