Obornicka, powiatowa oświata przedostatnia w Wielkopolsce

POWIAT OBORNICKI. Z dużą przykrością i rozczarowaniem przyjrzeliśmy się zdawalności egzaminów zawodowych na tytuł technika i porównaliśmy je z wynikami szkół w powiatach okręgu wielkopolskiego. O wynikach egzaminów maturalnych pisaliśmy już przed dwoma miesiącami.

W całym województwie w 191 szkołach w 43 zawodach po raz pierwszy do egzaminu zawodowego przystąpiło 11 043 uczniów. Egzamin zdało 7 220, co stanowi 65,38%. Jak na tym tle wyglądają szkoły naszego powiatu? Niezadowalająco – to mało powiedziane. 

Otóż na 30 powiatów i 4 okręgi miejskie powiat obornicki zajął przedostatnie miejsce, gdyż niewiele ponad połowa uczniów, a dokładniej 53,85%, zdołała uzyskać tytuł technika. Niestety, wcale nie lepiej wypadły egzaminy maturalne w technikach, których zdawalność jest też zasmucająca. 

Co powoduje tak fatalny wynik? Z pewnością utrzymujący się od jakiegoś czasu spadek poziomu nauczania, a co za tym idzie możliwości osiągania wyższych efektów. Powoduje to, że młodzież zdolniejsza i bardziej ambitna wybiera naukę w Poznaniu. Wielu nauczycieli w powiecie pracuje z zaangażowaniem, permanentnie się dokształcając i poświęcając nawet prywatny czas na pracę z uczniami. Ale takich „mistrzów” w swoim zawodzie jest garstka. Inni są „rzemieślnikami”, którzy tylko „odwalają” swoją pracę. Jest też duża grupa nauczycieli, którzy nie do końca z przekonania wykonują ten zawód. Często dochodzą do nas sygnały o ich niekompetencji, o nieprowadzeniu lekcji, o zajmowaniu się przez nauczyciela innymi czynnościami – polityką, uzupełnianiem dziennika, akcją „otwartych drzwi” zamiast nauczaniem, czy w końcu zupełnie prywatnymi sprawami nic niemającymi wspólnego z nauczaniem. 

Kolejny problem to dyrektorzy szkół średnich. Wśród tych niezłych są i przypadkowi, którzy trafili na swój fotel poprzez układ polityczny albo w inny niecny sposób. Większość dyrektorów to przecież politycy, dla których kariera jest na pierwszym miejscu a reszta daleko potem. To dyrektorzy decydują o polityce kadrowej a ta ma także wpływ na wyniki nauczania. Dla przykładu w obornickim zespole szkół są dwie doskonałe polonistki. Jedna z nich ma ograniczone godziny nauczania a druga nie może uczyć polskiego wcale, choć jako jedyna posiada doktorat z filologii polskiej. Efektem takiej polityki są  wyniki matur z polskiego. 

Co z tymi wynikami robią władze powiatu. Odpowiedź jest krótka. Nic. Zupełne nic. Naczelnik powiatowej oświaty Drewicz przedstawi znów analizę, powyciąga średnie, przeliczy i wyliczy, że błędy popełniono w podstawówkach albo przedszkolach. Warto też zauważyć, że tylko dyrektor Tomaszewska z Rogoźna stanęła do konkursu, a reszcie dyrektorów starosta lekką ręką i jednym podpisem zagwarantował kolejną kadencję. 

W tej sytuacji trudno będzie liczyć na to, że szkoły powiatu znajdą się w przyszłym roku choćby na trzecim miejscu od końca a rodzice dbający o swoje pociechy nadal zechcą skazywać je na wykształcenie w szkołach powiatu obornickiego.

Podobne artykuły