Jak to jest z tymi biletami?

GMINA OBORNIKI. Prezes spółki wykonującej przewozy gminne twierdzi, że spadała ilość sprzedawanych biletów w komunikacji miejskiej. Wiceburmistrz Woszczyk wręcz przeciwnie. Wyliczył, że jest wzrost sprzedanych biletów a kwota uzyskana przekroczyła już 300 tysięcy. Radna Anna Rydzewska pyta, dlaczego te pieniądze są oddawane lekką ręką spółce przewozowej zamiast trafiać do miejskiej kasy. Radny Lemański tłumaczy, że tak jest lepiej, bo gmina nie musi przynajmniej kupować kas fiskalnych do busów. Radny Damian Bukowski stwierdził, że gdyby jednak gmina kupiła owe 10 kas nawet po 1000 złotych za sztukę, to i tak jeszcze ponad 290 tysięcy trafiłoby do budżetu gminy.

Faktem jest, że umowa z firmą przewozową jest jedna z najdziwniejszych, z jaką gmina Oborniki miała do czynienia. Nie dość, że władze wyraziły zgodę na oddanie przewoźnikowi pieniędzy za przejazdy, to jeszcze dopłaca mu extra prawie półtora miliona rocznie. Jakby tego było mało, gmina sfinansowała nawet oznakowanie busów i ustawienie przystanków. 

To wciąż jeszcze nie koniec „dziwnych zdarzeń”. Umowa ze spółką dobiega końca a do naszej redakcji docierają informacje, że zamiast ogłoszenia kolejnego przetargu władze mają zamiar „porozumieć się” z firmą, by ta świadczyła usługi z pominięciem przetargu, co najmniej do końca roku. Już zabezpieczono nawet na ten cel w budżecie gminy pieniądze w kwocie niemal ćwierć miliona złotych za dwa dodatkowe miesiące. 

Chociaż formalnie nie wiadomo jeszcze, kto wygra przyszłoroczny przetarg, o ile do niego w ogóle dojdzie, a już trwają rozmowy władz powiatu z władzami gmin ościennych w sprawie przewozów.

 

Podobne artykuły