Picie i narkotyki najważniejsze dla oborniczan?

OBORNIKI. Państwo Małgorzata i Bogumił Kościelniakowie z Poznania cztery lata temu podjęli działalność polegającą na prowadzeniu w Obornikach klubu bilardowego, który nazwali Hadesem. Uzyskali miejsce na terenie pływalni. Ocenili je, podliczyli koszty adaptacji pustego pomieszczenia i włożyli w przystosowanie wszystko, co mieli a nawet zaciągnęli kredyt. Inwestycja miała być dla nich, jak stwierdził pan Bogumił – zabezpieczeniem na przyszłość. Włożyliśmy w interes ponad 150 tys. a teraz są dni, że utarg dzienny nie przekracza 20 złotych. Zadłużenie nam rośnie, więc chcemy się wycofać. 

Państwo Kościelniakowie prowadzą podobny klub w Poznaniu i tam im idzie całkiem dobrze. W Obornikach maja plajtę. – Opuszczając lokal możemy wszystko w nim zostawić albo wszystko zniszczyć – ostrzegł pan Bogumił podczas sesji rady miejskiej. Pani Małgorzata dodała w kierunku radnych – rozmawialiśmy w burmistrzem wiele razy, ale nie ma pomysłu. Może wy byście mieli pomysł na zagospodarowanie obiektu. Wyjaśniła, że chcieli prowadzić szkółkę dla dzieci, ale te się nie zgłosiły. Szkoły nie grają w bilard. Przybywali za to do Hadesu wedle relacji właścicieli klubu – pijący, którzy pili i używali narkotyków. Poprosili policję o częstsze wizyty. Pojawiła się policja, ale jednocześnie zniknęli klienci. – Chyba w Obornikach są tylko ludzie, dla których picie i narkotyki są najważniejsze – surowo oceniła pani Małgorzata mieszkańców grodu nad Wełna i Wartą.  

Pan Bogumił zaryzykował pomysł: abyśmy zaczęli tam zarabiać, to powinniśmy zrobić tam bar z piwem kuflowym zamiast bilardu. Jego małżonka zaproponowała: można tam urządzać tańce dla seniorów albo gmina może tam sobie zrobić przedszkole? Jej zdaniem trzeba przysyłać na bilard młodzież szkolną i organizować w ich klubie imprezy. 

Sami już nie chcą prowadzić jednak klubu Hades, bo jak twierdzą: obawiamy się, że skoro dochodzi w okolicy do bójek osiedlowych, to mogą przenieść się one też do klubu. Budowana jest tu teraz Biedronka. Nawali się w niej tanio ktoś a potem przyjdzie do Hadesu i będzie nam rozrabiać. Ich kłopotem jest to, że mieszkają w Poznaniu i muszą jechać interweniować w razie rozróby kawał drogi. To ich boli, więc chcieliby od gminy odstępne, by wrócić do Poznania.  Pani Małgorzata potwierdziła, iż płacą bardzo niski czynsz, ale i to problemu nie rozwiązuje, więc kończą działaność. Kwotę odstępnego od gminy określają na około 60 tysięcy. 

Burmistrz Szrama, ku zdumieniu radnych, zaproponował: tu będzie kwestia odszkodowania dla państwa. Ewentualne odszkodowanie zostałoby przez państwo radnych poparte w drodze uchwały. To stwierdzenie zaskoczyło nawet radnych z koalicji rządzącej.  – Taki sam problem ma dziś 30 lokali w Obornikach, bo obroty spadają a koszty rosną – stwierdził Krzysztof Hetmański. Paweł Dreger dodał: ja też prowadzę działalność i też rosną mi czynsze. – Jak władza zapłaci, to będą psy na niej wieszać – ostrzegł swego burmistrza radny. Andrzej Ilski stwierdził: trzeba mieć świadomość, że za nimi przyjdzie tysiąc obornickich przedsiębiorców, którzy stracili albo, którym nie idzie, a my będziemy musieli ich też wspierać finansowo. Burmistrz nie dał jednak za wygraną: mamy już kilka pomysłów nawet z przejęciem tego przez OCS. Słusznie panie burmistrzu. Po co mają na bilardzie tracić prywatni biznesmeni, skoro może tracić na nim cała gmina. 

Podobne artykuły