Policja w poniedziałkowy poranek zablokowała centrum Obornik. To jakaś łapanka! – protestowali kierowcy

OBORNIKI. Poniedziałkowy poranek w centrum Obornik. Wszyscy zdążają, z przeważnie nienajlepszymi humorami, do pracy po weekendzie. Tymczasem okolice rynku zostały zablokowane – na ulicach korki, w oczach wielu kierowców popłoch.

Niektórzy stoją w tych porannych korkach cierpliwie, inni nie wytrzymują i wychodzą z pojazdów. – Kurcze, to łapanka! – słychać nagle okrzyk jednego ze starszych kierowców. – Zupełnie jak za Hitlera! Czy oni zwariowali? Robi się mały szum, ale są i tacy, którym nawet w poniedziałkowy poranek humor dopisuje. – Dziadku, to czasy Tuska nie Hitlera, na rynku nie widzę ciężarówek, do bud jeszcze ludzi nie ładują! Pieniądze na rząd tylko zbierają, bo im brakuje w budżecie. 

Okazało się, że przy małym moście policjanci ruchu drogowego komendy powiatowej policji w Obornikach przeprowadzili akcję o poetycko brzmiącym kryptonimie „Trzeźwy Poranek”. Przez dwie godziny skontrolowali prawie 300 samochodów. 

Zatrzymani musieli poddać się nie tylko badaniu alkomatem, ale również kontroli pojazdu. Sprawdzano też używanie specjalnych siedzonek dla maluchów, ale również takie drobiazgi jak np. daty ważności gaśnicy czy skład apteczki. 

Jak podała policja między godziną 5.40 a 7.30 złapano pięciu nietrzeźwych kierowców, zabrano 12 dowodów rejestracyjnych i nałożono 15 mandatów karnych. Ponadto zatrzymano trzech kierowców, którzy kierowali bez uprawnień. 

Statystyka policyjnej akcji jednak nie wygląda tragicznie. Na 300 kierowców jedynie pięciu  było pijanych, czyli mniej niż 2% badanych. Oznacza to, że Obornik są daleko za niechlubną statystyka krajową.

Od kilku tygodni informujemy o zwiększonej liczbie kontroli drogowych w Obornikach, czego apogeum był ów poniedziałkowy poranek. Dotąd nie pisaliśmy o rzeczywistym powodzie tej nasilonej aktywności, gdyż nie była to wina obornickiej policji, tylko rozkazów, które przyszły "z góry". Ale chyba już każdy wie, że rządowi brakuje kilku miliardów złotych w tegorocznym budżecie i premier wpadł na genialny w swej prostocie pomysł – zamiast wprowadzać nowe podatki, zwiększy o kilka miliardów złotych wpływy z mandatów nakładanych na kierowców. Stąd rozkazy o zwiększeniu kontroli a nieoficjalnie mówi się, że obornicka komenda musi skasować od kierowców pewną określoną sumę pieniędzy w najbliższych tygodniach, inaczej polecą głowy. 

Równie nieoficjalnie oborniccy policjanci krzywią się, gdy pytamy ich o rozkazy "z góry". Wyraźnie dają do zrozumienia, co o nich myślą, ale rozkaz to rozkaz. Więc radzimy czytelnikom sprawdzić np. czy w apteczce samochodowej mamy wszystko wymagane prawem a nasza gaśnica ma aktualny atest. Nawet za takie drobiazgi możemy spodziewać się nieuchronnego mandatu.

Kierownik referatu ruchu drogowego komendy w Obornikach zapowiada, że tego typu łapanki będą jeszcze niejednokrotnie powtarzane. Oborniczanie będą z pewnością zachwyceni kolejnym wspaniałym poniedziałkowym porankiem.

Podobne artykuły