Kolejna skarga na dyrektorkę dwójki

OBORNIKI. Wiesława Cierpiszewska z Bogdanowa złożyła skargę do kuratora wielkopolskiego na dyrektor obornickiej dwójki Aldonę Święciechowską. Zarzuciła jej nieprawdę przy prezentowaniu najlepszego ucznia. Jej córka uzyskała za wyniki ukończenia szkoły podstawowej maksymalną liczbę punktów, co dało jej średnią okrągłe 6 punktów. Tymczasem dyrektor Święcichowska promowała Jagodę jako Primus Inter Pares uczennicę z wynikiem 5,9, a więc niższym. To dla niej były nagrody i wyróżnienia. Kasia, córka pani Wiesławy, była w ocenie matki sekowana i skrzywdzona. Podczas rozdania świadectw dla najlepszej uczennicy w szkole zabrakło dla niej nawet symbolicznej książki. 

Dyrektor Edward Mączyński zbadał sprawę osobiście. Aldona Święciechowska złożyła mu wyjaśniała, że owszem chwaliła Kasię, tyle że podczas rady pedagogicznej. Przyznała też, że Jagoda wybrana jako najlepsza miała faktycznie niższą ocenę od Kasi. Okazało się przy tym, że w dwójce najlepszym uczniem nie jest wcale ten, kto uzyska najlepszą ocenę. – Najlepsza uczennica nie dostała nagrody książkowej, bo się pomylono – miała tłumaczyć dyrektorka szkoły. Jak się okazało, kupiono dziewczynce książkę później i wysłano ją jej do domu w czasie wakacje. Ten mocno spóźniony gest krzywdy dziewczynce zapewne nie naprawił. Nie ona wszak dostała statuetkę dyrektora szkoły dla najlepszego absolwenta, nie ją wyróżniono wobec koleżanek i kolegów. 

Oburzyło to podczas obrad komisji oświatowej radną Annę Dziarmagę, bo – to karygodne takie krzywdzenie uczennicy – stwierdziła radna i dodała – uważam, że skarga na dyrektorkę jest w pełni zasadna. Anna Rydzewska także zabrała głos, by powiedzieć:  dla mnie nie jest zrozumiałe, dlaczego tak potraktowano tę dziewczynkę. Zasłużyła nie tylko na nagrodę, ale nawet na kilka nagród, skoro najlepiej zakończyła szkołę z największa ilością punktów, bo to chluba dla szkoły i powód do dumy. Jedynie Paweł Drewicz był zdania odmiennego, uważając, że – skarga na dyrektora jest bezprzedmiotowa. Powołał się na zapisy szkolnego regulaminu przydzielania nagród. Radna Dziarmaga przerwała Drewiczowi. – Ta dziewczynka nigdy o tym nie zapomni. Jak możesz Paweł twierdzić, że dyrektorka nie jest winna. Do jej obowiązków należy skontrolowanie całości, więc jej zaniedbanie jest dla mnie oczywiste. Inni dyrektorzy o to dbają i to sprawdzają. Tu zabrakło nadzoru. Drewicz jak zwykle w takich razach natychmiast zmienił zdanie i stwierdził: nie mam zdania, kto zawinił. Wstrzymam się od głosowania. Dziarmaga przypomniała: to kolejna skarga, która wpływa do rady miejskiej na Aldonę Święciechowską. Podobnego zdania jest też radny Marek Lemański. – Wybór tej pani na dyrektora będzie ciągle rodził konflikty. Szkoda, że nie znalazł się trzeci kandydat, który by pogodził dwie kontrkandydatki – rozmarzył się radny i zanurkował w politykę stwierdzając: myślę, że wpływ na to mogą mieć działania jakichś osób z zewnątrz. 

Nad sprawą skargi pochyli się cała rada miejska. Każdy ma ocenić zdarzenie wedle własnego sumienia. Jednak można mieć pewność, że większość zagłosuje według instrukcji płynących od ekipy rządzącej.

Podobne artykuły