Prokuratura zajęła się sprawą Garażowej

OBORNIKI. 27 sierpnia Prokuratura Rejonowa w Trzciance podjęła decyzję o wszczęciu postępowania w sprawie sprzedaży przez burmistrza Szramę komunalnych obiektów przy ulicy Garażowej. Grupa radnych opozycyjnych zainteresowała tą sprawą organy ścigania, a te po wnikliwym śledztwie i podejrzeniu poważnych nieprawidłowości przekazały sprawę do Trzcianki.

– Śledztwo toczy się obecnie in rem (w sprawie) i trwa intensywne zbieranie materiałów dowodowych – poinformował nas prokurator Radosław Gorczyński. W jego opinii – jest potrzeba zgromadzenia obszernego materiału dowodowego oraz przesłuchania znacznej liczby świadków. 

Jak ustaliliśmy, przesłuchano już część radnych z opozycji. Na swoją kolej czekają urzędnicy oraz specjaliści z różnych dziedzin. Będzie też przesłuchana strona, która osiągnęła domniemaną korzyść, w tym przypadku władze Obornickiej Spółdzielni Mieszkaniowej i tu oborniccy politycy z którymi udało się nam rozmawiać, nie mają wątpliwości, że Maria Pilarska może zeznawać raczej na swoją korzyść. 

Sprawa dotyczy artykuł 231 paragraf 1 kodeksu karnego, dotyczący odpowiedzialności funkcjonariusza za przekroczenie przysługujących mu uprawnień a jest to zagrożone więzieniem. Tu trzeba wiedzieć, że funkcjonariusz publiczny, który przekracza swoje uprawnienia lub niedopełnia obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się tego czynu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej (na przykład posady dla członka rodziny), podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. Zakładając, iż domniemany sprawca działał nieumyślnie, choć wyrządza tym istotną szkodę, karę pozbawienia wolności prawo łagodzi do lat 2.

Jak już wspomnieliśmy, sprawa toczy się nie „przeciwko komuś” a po ustaleniu ewentualnego zakresu winy, prokurator ustali osobę odpowiedzialną. Od czasu wezwania go przez organy ścigania i poinformowaniu o wszczęciu postępowania, burmistrz Obornik szuka wyjścia z fatalnej sytuacji.  Jak nas poinformował jeden z rozmówców – jednym z pomysłów mógł być zamiar cofnięcia transakcji polegający na zwrocie spółdzielni pieniędzy w zamian za zwrot niefortunnie sprzedanych jej gruntów.

Będziemy się bacznie przyglądać rozwojowi tej sprawy, bo jest ona ważna dla interesu społecznego, gdyż gmina mogła na transakcji stracić nawet ćwierć miliona złotych.

Podobne artykuły