Sport pod kontrolą?

GMINA OBORNIKI. Dyrektor Obornickiego Centrum Sportu chce by mu burmistrz dołożył do działalności kolejne 150 tysięcy. Skarbnik Joanna Kus-Gzyl przypomniała ostrzegając, że – deficyt gminy wynosi już ponad 14 i pół miliona. 

Nie ma jednak wątpliwości, by się burmistrz sprzeciwił bratu samego wicestarosty i żądane pieniądze przekaże OCS. Zdaniem radnego Bogdana Bukowskiego jest to złe, bo Obornik nie stać na takie wydatki, gdyż trzeba zadbać lepiej o rozwój gminy i jej inwestycje. Nawet wierny władzy radny Paweł Drewicz był przeciwny dopłacaniu klubom sportowym w ciągu roku. – Ktoś się rozhula finansowo i trzeba im potem dopłacać? Jestem przeciwny temu. Kus-Gzyl przyznała, że kontrola klubów już pokazała, że nie wszystkie rozliczają się prawidłowo. – Są sytuacje, że przekazaliśmy pieniądze na przejazd dla dzieci a jadą dorośli. Kluby się rozliczają nieuczciwie. Kontrola jest tak dokładna i surowa, że wedle jej słów – jeden z wezwanych do rozliczeń prezesów aż się rozpłakał. 

Cieszy to Damiana Bukowskiego, który ufa w to, że skarbnik nie dopuści do jakichkolwiek przekrętów, bo dotąd kontrole miały jedynie taki cel, by wyeliminować Tomasza Konitza. Tu warto przypomnieć, że Jacek Okpisz często wskazywał na gminę Wągrowiec, której władze hojnie łożyły na sport. Dziś Nielba Wągrowiec ma ogromne problemy prawne, tak jak i burmistrz W., który przekazywał z budżetu gminy ogromne kwoty na prowadzenie klubu sportowego z narażeniem gminy na zastój inwestycyjny. Grozi mu dyscyplina finansowa i postępowanie prokuratorskie. 

Może właśnie to stało się to impulsem dla Joanny Kus Gzyl, by skontrolować obornickie kluby. Już ma wiedzę, że obornicka Sparta – piłka nożna – kupiła czterech zawodników spoza gminy. Nikt nie ma wątpliwości, że trzeba wspierać sport, ale nie według klucza politycznego a rozsądnie i z umiarem potrzebnym rozwojowi gminy.

Podobne artykuły