Krzywdząca wyprzedaż gminnych mieszkań

OBORNIKI. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej Obornik, niczym bumerang, powrócił temat wyprzedaży gminnych mieszkań ich najemcom. Tematem przewodnim dyskusji stało się siedem wniosków radnych opozycyjnych. 

Wnioski, które spowodowałyby zmniejszenie negatywnych skutków, jakie pociąga za sobą obecny kształt uchwały o sprzedaży mieszkań. Wielka szkoda, bo wnioski opozycji były wynikiem analizy doświadczeń innych gmin, które poprzez niedoprecyzowanie podobnych uchwał popadły dziś w poważne tarapaty. 

Niestety, ślepa lojalność wobec trzymających władzę oraz brak elementarnej wiedzy dotyczącej skutków niektórych zapisów uchwały radnych koalicyjnych, doprowadziły do odrzucenia wszystkich wniosków. Głosem owych radnych odrzucono m.in. wniosek o uniemożliwieniu rozliczaniu nakładów poczynionych przez najemcę podczas zastosowania maksymalnej bonifikaty. Czym to skutkuje? Ano tym, że zdarzyć się może, że gmina nie tylko odda lokal za darmo, ale jeszcze dopłaci do sprzedawanego mieszkania.

Uniemożliwiono sprzedaż lokalu w sytuacji, gdy najemca posiada prawo własności lub współwłasności do innego lokalu lub domu. Dzięki temu sprytny posiadacz własnego domu biedzie mógł dokupić sobie jeszcze od gminy za grosze mieszkanie a jak dobrze pokombinuje to może nawet kilka. 

Można będzie wykupywać mieszkania w szkołach i przedszkolach a nawet te objęte rejestrem zabytków.

Nie będzie limitów powierzchni. Teraz jedna osoba będzie mogła wykupić mieszkanie nawet czteropokojowe a po sprzedaży dobrze na nim zarobić. By mieszkania były jeszcze tańsze, można teraz łączyć okresy zamieszkiwania w różnych mieszkaniach gminnych. Tak zrobiła pani Maria, która zamieniła małe mieszkanko gminne na gminne trzy pokoje w ładnym bloku a gmina przy wykupie udzieli jej bonifikaty za stare mieszkanko i nowe łącznie. Dzięki temu cena znacznie spadnie. 

Ceny były też dyskutowane. Tu popisała się z radna Agnieszka Roszyk, która podjęła niedorzeczną próbę przyrównania kwot wykupu lokali w 2003 roku do kwot wykupu ich w latach 2012 i 2013, mimo, iż w tym czasie odnotowano kilkukrotny wzrost cen za nieruchomości. 

Radni Drewicz i Dziarmaga dowiedli całkowitego uzależnienia swojej woli od władzy. Podczas posiedzenia komisji oświaty głosowali za przyjęciem wniosku o uniemożliwieniu rozliczeniu nakładów przy zastosowaniu maksymalnej bonifikaty, a podczas sesji diametralnie zmienili swoje zdanie.

Żaden z resztą z radnych koalicji nie potrafił w żaden sposób wyjaśnić własnej decyzji głosując stadem. Skrytykowała to bardzo ostro radna Renata Wąsowicz, która nie ukrywała swego zażenowania nie potrafiąc zrozumieć – jak lojalność wobec władzy może brać górę nad zdrowym rozsądkiem i interesem gminy. 

Uchwałę przegłosowano większością radnych koalicji. Z tego powodu kilkaset osób wykupi za taniochę swoje mieszkania z krzywdą dla dwudziestu paru tysięcy pozostałych obywateli gminy.

Podobne artykuły