Bałagan i ogromne straty

OBORNIKI. Kończy się lato, rozpoczął rok szkolny a zamknięta na potrzeby wykonania prac konserwacyjnych pływalnia nadal jest nieczynna i stan ten ma potrwać aż do końca miesiąca. 

Prace konserwacyjne są konieczne i trzeba to zrozumieć, jednak trudno pojąć, dlaczego stało się tak, że obiekt zamknięto już 14 sierpnia a przetarg na wykonanie prac konserwacyjnych ogłoszono dopiero 30 sierpnia. Czy nikt tego nie zaplanował? Dwa zmarnowane tygodnie będą słono kosztować obornickich podatników. 

Warto pamiętać, że jest zatrudnionych na pływalni aż dwóch kierowników, dwóch podkierownikow oraz ogromna rzesza przeróżnych pracowników, którym gmina płaci pensje, podczas gdy oni nie mają żądnego zajęcia. Młodzież szkolna nie może uczęszczać na lekcje pływania a oborniczanie przyzwyczajają się już do basenów w ościennych gminach. Dawniej takie remonty były tak planowane, że zajmowały dwa, trzy tygodnie. Teraz nieczynny obiekt nie przynosi żadnych dochodów a jedynie ogromnie straty. 

Polityka gospodarcza odpowiedzialnego za ten stan dyrektora Jacaka Okpisza jest co najmniej kontrowersyjna. Dla przykładu, jednym z elementów remontu jest wymiana papy na dachu, co nie ma niczego wspólnego z basenami i można by w tym czasie w nich pływać. Jednak dyrektor OCS najwyraźniej pogubił się w swych obowiązkach nie potrafiąc zaplanować i wykonać prostych prac remontowych. Poproszony przez nas o komentarz do tej sytuacji kierownik Damian Bukowski odparł – to nie są moje decyzje i nie będę komentował całej tej sytuacji. 

Jednak i bez komentarza widać ogromny bałagan i zupełny brak właściwego zarządzania. Dyrektor Okpisz być może sam już zadał sobie sprawę, że dawno przestał panować nad powierzonym mu zdaniem, ponieważ uzyskaliśmy informację, iż zamierza starać się o przekazanie pływalni pod zarząd bardziej doświadczonego Tomasza Augustyna z PWiK. Póki co gmina zamiast budiowac drogi marnuje pieniądze na zamkniętą pływalnię.

Podobne artykuły