Oborniczanin uciekł z aresztu

OBORNIKI. 35-letni Marek D. często gościł na naszych łamach. Był drobnym oszustem i złodziejem. O jego wyczynach  było swego czasu głośno, aż w końcu udało się zebrać dostateczną liczbę dowodów, aby sąd zastosował wobec niego areszt. Już niemal wszyscy o nim zapomnieli, gdy nagle 3 września w Obornikach pojawili się funkcjonariusze służby więziennej, którym aresztant uciekł.

Kilka godzin śledztwa wystarczyło obornickim policjantom, aby po wywiadzie w środowisku i rodzinie przestępcy ustalić, że Marek chce uciec z kraju. Zatrzymali go wraz z jego wieloletnią niepoślubioną partnerką, mieszkanką Obornik. Zdążyli na 5 minut przed odlotem samolotu z lotniska Ławica.  Słów pochwały nie szczędzą obornickim policjantom funkcjonariusze służby więziennej i komenda wojewódzka. Jednak sprawa pokazuje jak chory jest nasz wymiar sprawiedliwości. Marek legalnie pracował, jednak nie płacił ani złotówki na swoje utrzymanie w areszcie, żyjąc na koszt podatników. Bilet lotniczy kupił okazując prawdziwe dokumenty. Nikt na lotnisku nie wiedział, że jest osobą skazaną. Nie można się więc dziwić, że próbował ucieczki do Angli, gdzie mógł rozpocząć nowe życie.

Podobne artykuły