Z własnej kieszeni

BĄBLINIEC. Dwa tygodnie temu pisaliśmy o wspaniałych dożynkach w Bąblińcu. Dziś wypada napisać o dalszym ciągu dożynek, choć w znacznie mniej radosnym tonie. 

Sołtys Ilski wcześniej zaplanował na ich organizację w wiejskich wydatkach pieniądze i wysłał do gminy odpowiedni preliminarz. Po dożynkach dostarczył do urzędu fakturę z dopiętymi do niej umowami. Gdy wrócił do domu otrzymał list od burmistrza, w którym Tomasz Szrama informuje w nim Ilskiego, że zwrotu nakładów nie będzie, ponieważ umowa do faktury trafiła do urzędu po dożynkach a nie przed jak być powinno. 

Formalnie tak trzeba, ale wiedzą to wszyscy sołtysi, że w życiu tak nie wychodzi. Przed dożynkami jest wiele pracy, rozgardiasz, umowy wpływają zbyt późno, nie wysokie rachunki można uzyskać, dożynki są w weekend, gdy urząd nie pracuje, więc wielu sołtysów faktury z umowami dostarcza po imprezie. W przypadku Ilskiego było inaczej i nie bez znaczenia jest tu fakt, że sołtys jest radnym opozycji, co nie podoba się burmistrzowi. Ilski będzie musiał w tej sytuacji zapłacić kilkaset złotych z własnej kieszeni.

Podobne artykuły