Z dziesięciu kaczek uratowano dwie

BĄBLIN, OBORNIKI. Przed tygodniem informowaliśmy o ojcu, który przysposabiał swoją 20-letnią córkę do złodziejskiego fachu okradając gospodarstwa w Bąblinie. Ich łupem padło między innymi dziesięć kaczek. W piątek 10 sierpnia zostali złapani na gorącym uczynku podczas ponownej akcji w Bąblinie, gdy kradli maszyny rolnicze. Mężczyzna podczas przesłuchania przyznał się między innymi do kradzieży zwierząt, jednak nie chciał ujawnić miejsca ich pobytu.  

Widocznie jednak po kilku dniach w areszcie złodziej "zmiękł", Z radością oznajmiamy, że dzięki specjalnej taktyce zastosowanej podczas przesłuchiwania policja wyciągnęła informację o tym, gdzie przetrzymywano kaczki. Niestety, zdołano uratować tylko dwie sztuki. Specjalna jednostka policji pojechała we wskazane miejsce, by odzyskać łup, który następnie został przekazany prawowitemu właścicielowi.

Złodziej resztę zwierząt skonsumował. Kaczki podawał z kradzionymi pyzami i sosem własnej roboty. Dodatkowo w lodówce kryminalisty znaleziono słoiki z kaczą krwią, która miała zostać użyta do gotowania czerniny. 

Jest to pierwsza od 40 lat oficjalnie zgłoszona kradzież kaczek w gminie Oborniki. Głośny onegdaj obornicki złodziej skradł wówczas pewnemu rolnikowi trzy kaczki. Sprawę potraktowano na tyle poważnie, że zajął się nią sam ówczesny komendant policji. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu podszedł przestępcę podczas przesłuchania. – Gdzie pan ukrył  kaczki? – Panie komendancie, jakie trzy kaczki?

Podobne artykuły