IV liga: porażka i remis Sparty

OBORNIKI. Po słabym meczu i porażce w Plewiskach 3:0, środowe spotkanie miało być zupełnie inne w wykonaniu piłkarzy Sparty. Trener Mariusz Drewicz po małych korektach w wyjściowej jedenastce, liczył na wygraną i 3 punkty. Zadanie to choć z wielkim trudem, jednak udało się wykonać i Sparta mimo iż przegrywała do 62 min. 1:0, pokonała Czarnych Wróblewo po bramkach Macieja Brauzy i Patryka Prybińskiego 2:1.

Początek środowego spotkania był dobry w wykonaniu oborniczan. Już w 3 min. po dośrodkowaniu Bukowskiego, w bramkę nie trafił Lizewicz. W 4 min. z prawej strony pola karnego gości piłkę na trzeci metr wrzucił Szyszka, jednak Bukowski trafił wprost w bramkarza. W 9 min. to jednak goście objęli prowadzenie. 

Po stracie w środkowej części boiska zawodnik gości z ponad 30 metrów, uderzył w kierunku bramki Wosickiego. Bramkarz Sparty mimo iż wyciągnął się jak struna nie był wstanie dotknąć piłki, która wpadła za jego plecami wprost w samo okienko bramki.

Strata bramki podcięła lekko skrzydła oborniczanom, którzy dopiero w 18 min. przeprowadzili groźną akcję, po której Daniel wywalczył rzut rożny. W 26 min. po stracie Daniela, goście powinni zdobyć drugą bramkę, jednak zawodnik z Wróblewa nie trafił w bramkę, przy interweniującym Wosickim. 

Drugą połowę, oborniczanie rozpoczęli od rzutu rożnego. Jednak w 53 min. ponownie groźnie było pod bramką oborniczan, a Wosicki wyszedł z opresji w sytuacji sam na sam. Sygnał do ataku dał Spartanom Maciej Brauza, który w 62 min. zdobył wyrównującą bramkę. Oborniczanie od tej chwili zaczęli grać zdecydowanie agresywniej i odważniej. Efektem tego była druga bramka zdobyta w 81 min. przez Patryka Prybińskiego. Ten wracający do gry po kontuzji napastnik Sparty przejął dośrodkowanie głową wykładając piłkę przed siebie, a następnie dobiegł do nie i pewnym strzałem po długim słupku, zdobył bramkę dającą zwycięstwo w tym spotkaniu.

Oborniczanie atakowali do końca, jednak mimo iż kilka akcji przygotowanych czy to przez Marcina Kaźmierczaka, czy Mariusza Szyszkę było udanych, to wynik tego meczu nie uległ już zmianie.

Punkt zdobyty na wyjeździe bardzo cieszy, szczególnie gdy już w 2 min. przegrywa się 1:0, gdy jednak miało się sporo sytuacji bramkowych, to wynik 1:1 pozostawia pewien niedosyt. Oborniczanie sobotnie spotkanie ze Zjednoczonymi Trzemeszno rozpoczęli słabo skoncentrowani i bardzo pechowo.

W 2 min. gospodarze przeprowadzili szybką akcję, po której sędzia podyktował rzut rożny, po którym oborniczanie przegrywali 1:0. Błąd w kryciu jednego z obrońców Sparty wykorzystał najwyższy na boisku napastnik gospodarzy i Sparta musiała gonić wynik. Stracona bramka jednak nie podłamała oborniczan, którzy chcieli szybko odrobić stratę. W 5 min. po szybkiej akcji głową piłkę zagrywał Brauza jednak niecelnie. W 18 min. oborniczanie wyrównali. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Bukowskiego piłka przeleciała wzdłuż bramki gości, a tam dobiegł do niej Muszyński i pewnym strzałem umieścił ją w siatce. W 21 min. po kolejnym rzucie rożnym piłkę uderza Brauza, jednak bramkarz gospodarzy łapie piłkę. 

Drugą połowę lepiej rozpoczynają gospodarze. W 57 min. po jednej z akcji piłka trafia w jednego z zawodników Sparty, a następnie trafia w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Wosickiego. W 63 min. odpowiadają gospodarze i tylko wślizg Muszyńskiego ratuje Spartę od sytuacji sam na sam z Wosickim. W 76 min. bohaterem mógł zostać wprowadzony na boisko Daniel, jednak jego strzał był raczej podaniem do bramkarza niż czystym uderzeniem. Końcowe minuty meczu to ciągłe ataki Sparty, która chciała wygrać w sobotnim spotkaniu. W 89 min. piłka po uderzeniu Szyszki z rzutu wolnego minimalnie przeleciała nad poprzeczką.

Mecz zakończył się remisem, z którego bardziej zadowoleni mogą być gospodarze, bowiem to Sparta potrafiła stworzyć sobie wiele sytuacji bramkowych, jednak zabrakło jednego – drugiego gola dającego zwycięstwo.

Podobne artykuły