Chcą go zlinczować, bo myślą, że katował matkę

OBORNIKI. Przed dwoma tygodniami relacjonowaliśmy wydarzenia, do jakich doszło w budynku przy Czarnkowskiej 42. W jednym z tamtejszych mieszkań 56-letnia pani  Maria była torturowana przez własnego syna. Mężczyzna bił ją paskiem i przywiązywał do łóżka. W końcu stwierdził, że nadszedł czas, aby uśmiercić rodzicielkę. Pozostawił związaną, wykrwawiającą się kobietę w mieszkaniu mówiąc: jak wrócę, masz być martwa. 

Na ratunek pospieszyli sąsiedzi, którzy podczas nieobecności mężczyzny wezwali pogotowie i policję, ratując życie kobiecie. Sprawcę śledczy zakuli w kajdanki po kilku godzinach, gdy pił piwo z kolegami. Sąd nie miał wątpliwości i aresztował degenerata na cztery miesiące, do czasu rozpoczęcia procesu. Kobietą zajęła się opieka społeczna, która zapewniła jej tymczasowe mieszkanie, by nie musiała wracać do miejsca traumy. 

Pan Marian był sąsiadem skatowanej kobiety. Podczas gdy trwała tragedia pani Marii, przebywał na wakacjach i dowiedziała się o sprawie dopiero z gazety. Sam mieszka od wielu lat z matką w tym samym budynku, w którym doszło do przestępstwa. To spowodowało, że gdy wrócił do Obornik, niektórzy mieszkańcy miasta zaczęli go oskarżać o znęcanie się nad matką. 

– Ludzie nie dają mi spokoju. Zaczepiają na ulicy i w sklepie. Chcą pobić. Ja nie miałem z tym nic wspólnego, z mamą byliśmy na wakacjach, jak to się wszytko wydarzyło. Mężczyzna, który znęcał się nad swoja matką, wprowadził się niespełna trzy tygodnie temu. Ja mieszkam tu od lat. Musiałem już prosić o pomoc policję, tak wiele osób chce mnie zlinczować, podczas gdy nie miałem z tym nic wspólnego – powiedział nam pan Marian. 

Oborniczanie uważają, że ten, kto znęca się nad własną matką, nie może chodzić po ulicach miasta. Mają oczywiście rację, ale cierpi na tym całkowicie niewinny pan Marian. Policja i prokuratura mają takie samo zdanie, jak oborniczanie, i zapewniają, że mężczyzna winny znęcania się nad matką nie wyjdzie z aresztu a potem więzienia jeszcze przez wiele lat – nie będzie więc go można spotkać na ulicy.

Podobne artykuły