Niewyobrażalne sceny na ul. Czarnkowskiej w Obornikach: syn więził przez wiele dni matkę, torturował ją i zamierzał zabić – tak chciał zdobyć mieszkanie

OBORNIKI. Małe mieszkanie przy ul. Czarnkowskiej było miejscem niewyobrażalnego cierpienia ponad 60-letniej kobiety. 

W środę sąsiedzi zaalarmowali policję. Mówili o krzykach kobiety w budynku tuż za supermarketem. Na miejscu pojawiły się niemal natychmiast policja, straż pożarna i karetka. Strażacy otworzyli drzwi. 

W środku na ratowników czekał obraz jak z taniego, amerykańskiego horroru. – Takiego widoku nie widziałem w całej swojej karierze – powiedział nam jeden z policjantów. Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy – policjanci, strażacy i ratownicy medyczne – byli tak wstrząśnięci tym, co zobaczyli, że nie potrafili relacjonować wydarzenia bez wielkich emocji.

Na ziemi leżała skatowana, emerytowana oborniczanka. Na jej ciele było widać wiele ran, wokół kałużę krwi.  

Gdy kobieta zobaczyła swoich wybawców natychmiast zemdlała. Jej stan został określony jako bardzo poważny. Z wieloma ranami i obrażeniami wewnętrznymi została przewieziona na odział chirurgi w obornickim szpitalu. Tam lekarzom udało się uratować jej życie, ale leczenie będzie trwało jeszcze bardzo długo. Znajduje się też w bardzo poważnej traumie psychicznej. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek pogodzi się z tym, co się stało.

Policja szybko ustaliła. że sprawcą cierpień kobiety był 46-letni syn poszkodowanej. 

Mężczyzna przez wiele dni znęcał się psychicznie i fizycznie nad własną matką. Zamykał ją w pokoju na klucz i związywał. Następnie przychodził do niej co kilka godzin i bił ze szczególnym okrucieństwem. 

Do bicia matki syn używał kabla, paska ze sprzączką a nawet żelazka. 

Tortury trwały wiele dni.  Syn chciał ją zabić.

Przez ten czas karmił matkę skórkami od chleba. Głodna, zmasakrowana, zamknięta w pułapce i piekle zgotowanym jej przez dziecko, nie miała już nadziei na przeżycie.  Trwało to około tygodnia.

W środę mężczyzna postanowił dokończyć swojego dzieła i zabić matkę. Rano zbił ją paskiem tak mocno, że polała się krew. Kobieta miała się wykrwawić. Gdy zmęczył się biciem wyszedł z mieszkania, na pożegnanie krzycząc: masz umrzeć jak wrócę!

Półprzytomna oborniczanka zdołała chwycić za metalowy przedmiot i resztkami sił zaczęła uderzać w rury. 

Ten dźwięk usłyszeli sąsiedzi, którzy już wcześniej już słyszeli krzyki. Byli pewni, że coś się stało. Wezwali na pomoc policję. 

Dlaczego syn torturował i chciał zabić matkę? – Chciał mieć mieszkanie tylko dla siebie – powiedziała nam sąsiadka poszkodowanej, nie chcąc jednak dodawać więcej. Sama mocno wystraszona, dodała: nic więcej nie powiem, jeszcze mnie też skatuje. 

Policja zatrzymała sprawcę tego samego dnia. Spędzał czas jakby nic się nie stało, pijąc alkohol z kolegami. 

Policja poinformowała nas: po upływie kilku godzin 46-letni mężczyzna został zatrzymany. Policjanci prowadzili w powyższej sprawie czynności pod nadzorem prokuratury rejonowej w Obornikach i na podstawie zebranych dowodów mężczyźnie przedstawiony został zarzut popełnienia przestępstwa z art. 207 paragraf 1 kodeksu karnego. 

W piątek oborniczanin stanął przed sądem rejonowym w Obornikach. Sąd przychylił się do zdania prokuratora i zadecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na okres dwóch miesięcy, podczas którego ma zostać mu przedstawiony akt oskarżenia. Podczas właściwej rozprawy sąd z artykułu 207 może skazać sprawcę znęcania się nad matką na karę od 5 miesięcy do 5 lat więzienia. Jeżeli uzna, że znęcanie nastąpiło ze szczególnym okrucieństwem, wyrok może wynosić do 10 lat pozbawienia wolności.

Sąsiedzi martwią się o starszą kobietę i o siebie. Nie dowierzają, że wymiar sprawiedliwości jest w stanie skutecznie uwięzić okrutnika. Jednak policja i prokuratura zapewniają, że dowody przestępstwa są wystarczające, aby doprowadzić do jego skazania i uwięzienia na wiele lat. 

Wydaje się jednak, że prokuratura powinna oskarżyć wyrodnego syna o próbę morderstwa, co zagrożone jest karą od 8 do 15 lat więzienia, aby upewnić się, że nie wróci na Czarnkowską przynajmniej przez najbliższą dekadę. Takiego bowiem aktu okrucieństwa nie pamięta bowiem historia Obornik a wyrok musi nie tylko zapewnić bezpieczeństwo kobiecie i jej sąsiadom, ale i skutecznie odstraszyć wszystkich, którym coś podobnego przyszło by do głowy.

Podobne artykuły