NFZ: szpital być nie musi w Obornikach

OBORNIKI. Obornicki szpital wypracował w ubiegłym toku stratę w wysokości prawie 1,7 miliona złotych, a i w tym ma już kilkaset tysięcy strat, więc warto się zastanowić – dlaczego. 

Lista przyczyn jest długa, a wśród nich Małgorzata Ludzkowska wymieniła nieoszacowany oddział ortopedyczny. Wyjaśniła jednak, że – inicjatywa tworzenia tego oddziału nie wyszła ode mnie. Wskazała na zarząd powiatu, który podjął tak brzemienną w skutki decyzję o powstaniu ortopedii. Teraz oddział przynosi stratę, bo ortopedie w Szamotułach i w Chodzieży zabrały Obornikom znaczną część kontraktów NFZ

Innym problemem jest oddział wewnętrzny. Łóżka na nim są wykorzystane w 85%, ale 75% pacjentów oddziału, to pacjenci długoterminowi, którzy nie powinni tam leżeć. Według radnego Kazimierza Zielińskiego – większość chorych z interny powinno leżeć na oddziale opieki długoterminowej. 

Niestety, takiego odwału szpital nie ma, bo go zlikwidowano. – To nie zarząd powiatu ani dyrektor szpitala zlikwidowali oddział opieki długoterminowej, który jest faktycznie potrzebny. Jednak gdy NFZ przestał go finansować, trzeba było podjąć decyzję – przypomniał sekretarz powiatu Sitek. Kazimierz Zieliński dodał: ta forma była zlikwidowana, ale są inne formy, w które żeśmy weszli. Narodowy Fundusz nie powiedział, że ci pacjenci mają jechać do domu, tylko jest inna forma opieki nad mini. 

Zdaniem szefowej powiatowej ochrony zdrowia Urszuli Bak: trzeba rygorystycznie podchodzić do przyjęć pacjentów. Na wewnętrznym leżą ludzie po 180 dni i nikt nam za to nic nie zapłaci.

Prywatnie Piotr Sitek uważa, że przetrzymywanie pacjentów trwale chorych na oddziale wewnętrznym jest kosztowne i faktycznie niepotrzebnie obciąża szpital. Kto jednak powie o tym pacjentom lub ich rodzinom?

Kolejnym problemem obornickiej lecznicy jest liczne zatrudnienie. Wystarczy wejść do dyżurki wspomnianego wyżej oddziału by się przekonać, że najczęściej kilka pań z personelu, zamiast być przy pacjentach, omawia tam sobie różne życiowe problemy. Dość rzec, że w całym szpitalu zatrudnionych jest – według wspólnych wyliczeń Urszuli Bak i księgowej lecznicy: 364 pracowników na 150 łóżek i to strasznie dużo kosztuje.

Według Agnieszki Pachciarz, nowej prezes Narodowego Funduszu Zdrowia: jeżeli dyrektor szpitala pozwala na to, żeby płace personelu przekraczały 60 proc. kosztów, to ma kłopoty jak w banku. Zapytana o niskie stawki za procedury kontraktowe oraz niepłacenie przez NFZ za tzw. nadwykonania wyjaśniła: można nie mieć długów. Kontrakty nie są aż tak niskie i mówię to jako osoba zarządzająca jeszcze niedawno szpitalami. Choć oba szpitale miały mniej lub bardziej niedoszacowane umowy, to czy szpital ma długi, czy nie, bardziej zależy od jakości zarządzania, a nie od wysokości kontraktu.

Najbardziej martwi jednak zdanie uzyskane przez naszą redakcję od jej rzeczniczki. – Nie ma żadnego powodu, by szpitale były co 30 kilometrów. Tyle właśnie dzieli Oborniki od Poznania.

Podobne artykuły