Nepotyzm w radzie miejskiej

OBORNIKI. Bywały w historii gminy Oborniki przejawy nepotyzmu, które opisywaliśmy swego czasu na naszych łamach, ale chyba nigdy nie było to na taką skalę, jaką można obecnie zaobserwować. Nieco mniejsze były za rządów burmistrzów Kubiaka i Rydzewskiej, większe za czasów Koralewskiego i Kurowskiego.

Dawniej jednak po każdym podejrzeniu o kolesiostwo wybuchał wielki skandal. Teraz, gdy tego typu praktyki stały się niemal codziennością, mało już kto zdaje się je zauważać. 

Oczywiście trudno się dziwić stosunkom wśród władz Obornik, skoro w Warszawie co raz wybuchają tego typu afery związane z rządami koalicji PO-PSL, a zatrudnianie "swoich" w gminnych instytucjach i spółkach to tylko pokłosie tego, co dzieje się we władzach centralnych i co możemy na co dzień śledzić na ekranach telewizorów.

Wiadomo, że niczego burmistrz nie wskóra bez poparcia rady miejskiej, więc dobrze mieć w niej większość. Trzeba zatem kupować, proponować, kusić i darować. Komuś trzeba dać obietnicę taniego mieszkania, komuś intratne zleconko lub pracę dla członka rodziny. Taki system gwarantuje, że większość radnych zamienia się w „małpki” podnoszące łapki na dany im znak, bez zadawania zbędnych pytań i bez wątpliwości. Jeżeli ktoś wątpliwości miał, dostanie „coś” dla rodzinki i wątpliwości znikną. 

Przykładów nepotyzmu w Obornikach nie trzeba długo szukać. Rozdawnictwo posad kwitnie. Kilka przykładów. Radny Witold Żółć z PiS nie posiada się pewnie ze szczęście, bo szwagier został dyrektorem Obornickiego Ośrodka Kultury. Radny Jacek Okpisz, brat wicestarosty z PiS, chciał zostać dyrektorem Obornickiego Centrum Sportu. Proszę bardzo, został nim bez zbędnych ceregieli. Dla ojca radnego Mańczaka z PO, który zastąpił wśród rajców Okpisza, gdy stracił robotę w gminnej spółce wraz ze stratą, z wiadomych przyczyn, prawa jazdy,  dostał nową zaraz w innej gminnej jednostce, a radny podnosi rękę, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. 

Na stanowisku prezesa kolejnej gminnej spółki obsadzono syna radnego Haraja z SLD. Radny Lemański z PO wydeptał zatrudnienie dla syna w innej gminnej spółce i już nie musi się martwić o jego przyszłość. Całkiem dobrze płatne stanowisko trenera piłkarzy Sparty znalazło się dla brata radnego Drewicza z PO.

Przykładów kolesiostwa i nepotyzmu zapewne można znaleźć oczywiście więcej. Takiej polityki zdobywania sobie poparcia przez Szramę pochwalić raczej nie można, karygodna jest wszakże postawa radnych, których nie po to przecież wybierano, by ci w zamian za własne korzyści popierali bezkrytycznie politykę burmistrza zamiast dbać o interesy swoich wyborców.

Można wyrazić przypuszczenie, że do końca kadencji wszyscy radni popierający władzę pozałatwiają sobie posadki dla krewnych oraz korzyści dla siebie. W końcu niektórzy szli do wyborów pod hasłem „możemy więcej”. Szkoda, że reszta oborniczan nie może podobnie…

Podobne artykuły