Zablokowali na godzinę główną ulicę Rogoźna

ROGOŹNO. Pierwszy protest, podczas którego legalnie zamknięto ulicę w Rogoźnie, miał miejsce w minionym tygodniu.  W piątek kierowcy samochodów ciężarowych przejeżdżający przez miasto, w godzinach od 14 do 15, stali w gigantycznym korku. Ci poruszający się samochodami osobowymi mogli użyć kilku objazdów, na które kierowała ich policja. 

Powodem zatrzymania ruchu na Wielkiej Poznańskiej i Kościelnej był protest mieszkańców obu ulic, którzy w ten sposób wyrazili swoje niezadowolenie z zachowania urzędu marszałkowskiego. 

O sprawie pisaliśmy kilka miesięcy wcześniej. Mieszkańcy wspomnianych ulic nie mogą spać w nocy  a niekiedy przytrzymują szafki, które przewracają się z powodu wstrząsów wywołanych przez przejeżdżające tiry. Skutkiem drgań są rozpadające się tynki, wibrująca podłoga, butwiejące od wody z ulicy ściany i setki tysięcy złotych, które trzeba wydać na remonty. 

Wąska Wielka Poznańska i jeszcze węższa Kościelna nie nadają się do przyjmowania tak dużego ruchu samochodów ciężarowych. Na Kościelnej tiry, by minąć się nawzajem, zmuszone są wjechać na chodnik, kilka centymetrów od ścian domów oraz przejechać przez podwójną ciągłą linię. 

Rozwiązaniem sytuacji miało być powstanie obwodnicy Rogoźna lub skierowanie ciężarówek przez obwodnice innych miast. Jednak poznański urząd marszałkowski nie ma zamiaru budować w najbliższym czasie obwodnicy. Negatywnie również ustosunkował się do propozycji zmiany tras dla ciężarówek. 

Frustrację rogoźnian widać było podczas społecznego zrywu w maju, podczas którego zablokowali ulice na 10 minut. W miony piątek, po uzyskaniu oficjalnego pozwolenie na protest w urzędzie miasta, pod ochroną policji, rogoźnianie zablokowali ulice na prawie godzinę. 

Do zgromadzonych przed pocztą na Wielkiej Poznańskiej, przed wejściem na pasy, przemówił lider protestujących Marek Paczyński. – Podniesiono nośność drogi z 8 ton do 10. Zmieniono klasę drogi na GP – na której nie mogą się minąć dwa tiry bez wjechania na chodnik. Urząd marszałkowski nie jest wstanie określić, kiedy będą środki na budowę obwodnicy, mówi się o roku 2020. Tiry niszczą nam zdrowie i sen. Natężenie dźwięku jest przekroczone kilkukrotnie, niszczą nam się domu od ciągłych wstrząsów. Negatywnie ustosunkował się zarząd dróg w Gnieźnie na skierowanie ruchu na obwodnice Skoków, Murowanej Gośliny i Obornik. W uzasadnieniu powiedzieli, że jeżeli ruch pójdzie „gdzieś indziej”, to tam będą protesty. Nie rozumiem, czemu my mamy być gorsi. 

Ruch na ulicy został zatrzymany przez dwóch policjantów wydziału drogowego a protestujący rozpoczęli swój marsz po przejściu dla pieszych. Rogoźnianie blokowali drogę przez 45 minut. Zgodnie z ustaleniami poczynionymi z policją przed protestem, pozostały czas został poświęcony na udrożnienie ruchu. Blokujących było ponad czterdziestu. 

W akcję zaangażowali się również samorządowcy, w tym radni Henryk Janus, Paweł Wojciechowski i Hubert Kuszak. Ten ostatni jako wielki zwolennik blokady, był najbardziej chwalony. Kuszak jest mieszkańcem Wielkiej Poznańskiej i odczuwa na własnej skórze skutki przejazdu tirów.

Pojawił się także burmistrz Bogusław Janus wraz ze swoim zastępcą Krzysztofem Ostrowskim. Janus wyraził poparcie dla protestu: jestem bardzo zadowolony, że mieszkańcy pomagają nam, by obwodnica powstała. Jest to najgorsze miejsce na całej trasie drogi wojewódzkiej, najbardziej niebezpiecznie. Serdecznie dziękuję mieszkańcom za pomoc.

Sznur samochodów zatrzymanych w wyniku blokady ciągnął się do granic miasta. Niektórzy z kierowców używali klaksonów, aby pogonić rogoźnian. Nieliczni ze stojących w korku zgadzali się z protestem: budowa obwodnicy jest świetnym pomysłem. Nie jeżdżę często tą trasą. Staram się ją omijać. Gdy już jestem zmuszony, zawsze mam problem. Jest to strasznie niebezpieczny odcinek – powiedział nam Dawid z Szamotuł, zawodowy kierowca. Niektórzy starali się ominąć korek, przejeżdżając przeciwległym pasem ruchu. Byli szybko zatrzymywani przez licznych policjantów. Mundurowi, dbając o bezpieczeństwo pieszych i kierowców, zachowywali się w sposób profesjonalny a wszystko nadzorował komendant komisariatu w Rogoźnie Piotr Wanke. 

Gdy wybiła godzina 15 rogoźnianie zakończyli protest. Nie jest to jednak koniec ich działań. – Skoro marszałek nie przyjdzie do nas, my pójdziemy do marszałka – mówili. W najbliższym czasie odbędzie się zapewne protest pod urzędem marszałkowskim w Poznaniu, co potwierdził Paczyński: jeżeli urząd marszałkowski nie przyjmie naszego wniosku o włożenie obwodnicy Rogoźna do budżetu od roku 2014, pojedziemy pod urząd marszałkowski. Mamy już załatwiony autobus.

Podobne artykuły