Drugie dno schroniska

OBORNIKI. W schronisku nie dzieje się ponoć dobrze. Skarżący się naszej redakcji pracownicy Azorka prosząc o anonimowość twierdzą, że z ponad 200 tysięcy złotych, jakie ma placówka na swoje utrzymanie nie kupuje się psom pożywienia, a pochodzi ono głównie z darów. Sami pracownicy także czują się zaniedbani.

– Nie mamy żądnej odzieży ochronnej, nic się nam nie kupuje – skarżyła się jedna z zatrudnionych tam osób. Skargi dotyczyły też samej kierowniczki. – Bierze sobie dwa lub trzy dni wolnego, potem jak wraca do pracy to drze kartkę i podpisuje listę jakby była w pracy. Schronisko Azorek dostało w darze od firmy Solaris samochód. Pracownicy schroniska twierdzą, że samochodem jeździ osoba nie zatrudniona przez schronisko ani przez gminę. Skarżący się przyznali, że tak źle jak teraz jeszcze w Azorku nie było. Poruszali więcej problemów i jeżeli choćby połowa z nich była tak poważna jak nam je przedstawiono, to jest się już czym martwić, bo miało być przecież pięknie.

Podobne artykuły