Bulwersująca sprawa Garażowej

OBORNIKI. Gdy budowano przy ulicy Kopernika bloki, wraz z nimi powstało także zaplecze budowy – dziś przy ulicy Garażowej oraz budynek socjalny przy Kopernika niedaleko cmentarza. Firma PPB nr 4, budująca osiedle, miała obowiązek rozebrać na koniec prac budynki przy Garażowej, ale unikając kosztów zaproponowała ówczesnemu naczelnikowi miasta i gminy Franciszkowi Tabatowi, by te budynki przejął. Naczelnik zapytał pana Gruchota ze spółdzielni mieszkaniowej o to, czy mu się do czegoś przydadzą, a gdy ten potwierdził, kazał mu załatwić to formalnie. 

Stało się jednak tak, że nie dopełniono formalności i baraki usadowione na gruncie gminy przeszły zgodnie z prawem na jej własność. Tyle historii. 

Prezes Obornickiej Spółdzielni Mieszkaniowej nie zrezygnowała ze starań o baraki i wystąpiła do urzędu miejskiego o dokumenty dowodzące jej prawa własności. Poszukiwania nie dały rezultatu. Pani prezes pozostało jedynie uparte twierdzenie, że obiekty przy Garażowej są własnością spółdzielni, choć nie istniał żaden dowód mogący to potwierdzić. 

Sprawa trafiła do sądu, a ten orzekł, iż brak dowodu własności po stronie spółdzielni pozostawia obiekt nadal we władaniu gminy. Prezes spółdzielni odwołała się od tego wyroku a kolejny sąd, tym razem wyższej instancji, znów przyznał budynki gminie. 

Zbliżające się wybory i szansa na zmianę władz, stały się okazją do wznowienia procesu. Tym razem wyroku jednak nie było. Burmistrz Szrama zawarł bowiem z prezes spółdzielni mieszkaniowej ugodę na mocy której obiekt przy Garażowej o wartości ponad pół miliona złotych stał się własnością spółdzielni. Ostatnim etapem transakcji była odsprzedaż przez gminę na rzecz spółdzielni gruntu pod obiektami, który to grunt został za pieniądze spółdzielni wyceniony na kwotę 90 tysięcy. 

Zdaniem radnego Damiana Bukowskiego, eksperta od wycen obiektów budowlanych, wyceniono go stanowczo zbyt tanio, ponieważ metr kwadratowy winien kosztować tam, w jego opinii, trzy razy więcej niż go wyceniono. Radnych z opozycji, ale też i koalicji niemile zaskoczyło to, że transakcji dokonano w tajemnicy, nie informując o tym radnych. Sprawa przekazania obiektu przy Garażowej trafiła więc pod osąd komisji rewizyjnej rady miejskiej Obornik. 

Z ustaleń Damian Bukowskiego wynika, że pomimo dwóch wygranych sporów sądowych o ów obiekt, burmistrz Szrama przekazał go Obornickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Tu warto dodać, że prezesem rady nadzorczej Spółdzielni jest ojciec burmistrza Zenon Szrama. Może fakt ten nie ma żadnego znaczenia, ale Bukowski podważył samo przekazanie, jego formę i ceny. – Cena 60 zł za metr uzbrojonej działki w centrum miasta jest stanowczo za niska. Została zaniżona, co najmniej trzykrotnej. Wartość całości sięga pół miliona a zbycie jej za 90 tysięcy jest naruszeniem dyscypliny finansowe – stwierdził Bukowski i dodał: sąd nigdy nie przyznał obiektu spółdzielni, więc nie mogła nabyć gruntu w drodze bezprzetargowej. 

Zdaniem przewodniczącej komisji rewizyjnej, radnej Beaty Matelskiej – winien być sporządzony operat szacunkowy. Ten sporządzono. Jednak zdaniem Bukowskiego – jest on zaniżony, bo cena w centrum Obornik jest znacznie wyższa. Nie ma w Obornikach metra gruntu poniżej 100 złotych. 

Radny Andrzej Ilski nie ukrywał swojej oceny tej sytuacji. – Dla mnie to skandal. Jeżeli ktoś występuje o 5 metrów gruntu przy swojej działce, komisja rady musi wyrazić na to zgodę, a przekazuje się grunt za setki tysięcy złotych zupełnie bez wiedzy radnych. 

Poproszono o wyjaśnienia samego burmistrza. Ten przybył, ku zaskoczeniu większości radnych wraz z prezes spółdzielni Marią Pilarską, będącą przecież stroną przeciwną konfliktu i zainteresowaną takim przedstawieniem sprawy, by było to z korzyścią dla jej spółdzielni. Mimo miliona słów, pani prezes nie bardzo potrafiła dowieść własności obiektu. Damian Bukowski zapytał o jakikolwiek dokument dowodzący własności budynku. Pilarska zapewniła – budynki były realizowane przez OSM. 

Damian Bukowski na to: budynki wybudowało przedsiębiorstwo budujące bloki jako zaplecze dla siebie a nie dla spółdzielni. Budynek został skomunalizowany poprzez gminę, stając się jej własnością. Maria Pilarska starała się wyjaśnić prawo własności spółdzielni. Myliła nakłady na posadowienie budynków z wydatkami na ich remont. Zapewniała, że ma papiery, nie potrafiła jednak powiedzieć, jakie. Bukowski z Ilskim przypomnieli, że jakieś dokumenty raz już pani Pilarska pokazywała, parę lat temu, ale nic z nich nie wynikało. Andrzej Ilski stwierdził: pani prezes walczy o interes spółdzielni i ma rację, ale my radni razem z burmistrzem powinniśmy zadbać o interes gminy. Dziwi mnie to, że część radnych jest po stronie interesu spółdzielni. Wreszcie Damian Bukowski zapytał wprost burmistrza, dlaczego poszedł pan na ugodę nie czekając na wyrok sądu. Tomasz Szrama odezwał się po raz pierwszy i ostatni w czasie posiedzenia stwierdzając zrezygnowanym głosem: cokolwiek zrobię, to i tak będzie źle. 

Renata Wąsowicz stwierdziła: burmistrz Szrama podjął decyzję o przekazaniu, więc trzeba wyjaśnić wszystko do końca. Jeżeli jest dokument decydujący, powinniśmy go zobaczyć. Niemal wszyscy radni ją poparli. Odmiennego zdania był Marek Lemański a Beata Matelska stwierdziła jedynie – ja mam wyrobioną opinię i czuję, że tracimy czas. 

Nagle do sali posiedzeń komisji rewizyjnej wpadła zadyszana sekretarz Thiem trzymając triumfalnie w palcach poszukiwaną od pięciu lat fakturę. Okazało się, że natrafiła na nią całkiem przypadkiem.  Faktura była dowodem na to, że spółdzielnia kupiła kiedyś przy ulicy Kopernika barak o wymiarach 10×5 m, czyli o powierzchni 50 metrów kwadratowych. Sporny obiekt przy Garażowej składa się natomiast z dwóch budynków o powierzchni 180 i ponad 200 m2. – Szczegółowo sprawy nie znam, bo mamy w urzędzie mecenasów – przyznała sekretarz gminy pytana o to, jakim sposobem budynki zmieniły adres i tak się rozrosły. Damian Bukowski głośno zastanawiał się: dlaczego przez pięć lat pani Pilarska przegrywała na sesjach a potem w sądzie i nigdy nie ujawniała tego, że ma fakturę? 

Choć większość członków komisji była zdania, że mimo wszystko należy burmistrzowi udzielić absolutoriom i to nawet wobec dziwnej sprawy z Garażową, to Damian Bukowski zakończył posiedzenie oświadczeniem: uważam się oszukany przez burmistrza i to z premedytacją. Renata Wąsowicz dodała: chcę poznać sprawę Garażowej do końca, bo dziś nie mam w tej sprawie dostatecznej wiedzy, by głosować przeciw burmistrzowi. Ilski był za to zdecydowanie przeciw, tłumacząc – tak głosowałem, bo chciałem mieć czyste sumienie. Andrzej Majkowski nie mógł do końca nadziwić się – dlaczego burmistrz przyszedł z Pilarską skoro jest ona dla gminy stroną przeciwną.

Sprawa Garażowej albo, jak kto woli, możliwości uszczuplenia majątku gminy o ponad pół miliona złotych nadal pozostaje otwarta. Jeżeli radni nie będą mieć dostatecznych narzędzi, aby ją wyświetlić, to zapewne znajdą takie organa, którym władzy do tego wystarczy.

Podobne artykuły