Schronisko coraz droższe i mniej gospodarne

OBORNIKI. Schronisko dla bezdomnych zwierząt było w poprzedniej kadencji jakby częścią urzędu miejskiego i jakoś sobie finansowo radziło. Jednak decyzją obecnych władz Obornik, Azorek stał się od 1 kwietnia 2011 podmiotem samodzielnym. 

Na początek wzrosło w nim zatrudnienie administracyjno-obsługowe z czterech na niemal pięć i pół etatu. Z pieniędzy uzyskiwanych z gmin odsyłających do Obornik swoje psy zebrała się kwota 168 tysięcy. Dawniej to wystarczało, dziś jest już tak dalece niewystarczające, że oborniccy podatnicy musieli dołożyć do utrzymania Azorka dodatkowo jeszcze ponad 104 tysiące. Trudno się dziwić, skoro aż 157 tysięcy kosztuje sama obsługa i administracja schroniska, a razem z utrzymaniem psów kosztowało ono przez 10 miesięcy minionego roku łącznie aż ponad 273 tys. złotych. 

Inne gminy płacą Obornikom od 20 do 45 tysięcy i nie mają problemu takiego, jaki wzięła na siebie, nie wiedzieć dlaczego, gmina Oborniki. – Schronisko jest drogie, bo bardzo wzrosły koszty obsługi weterynaryjnej – wyjaśniła przewodnicząca komisji rolnictwa rady miejskiej Renata Wąsowicz. 

Trzeba do tego dodać drogą obsługę i niepotrzebne marnotrawstwo. Nie szukaliśmy długo, by dotrzeć do dokumentu potwierdzającego, iż schronisko zutylizowało ponad 200 kilogramów mięsa. Mięso nie tylko się zmarnowało, ale trzeba było pokryć koszty jego likwidacji. To poważna strata i strach pomyśleć, do czego można by się dokopać, gdyby nieco głębiej poszukać. Do tego dochodzi brak przejrzystości w rozliczeniach, czego dowiodło nieokreślone do końca powiązanie schroniska w Obornikach z czymś raczej nielegalnym, a zwanym „domem pobytu” w Uścikówcu. Tam w gminnym budynku, bez zgody władz gminy, przetrzymywane są przez prywatne osoby jakieś psy. Jak poinformowała nas kierowniczka Azorka – schronisko pomaga im w wyżywieniu i opiece.

Dlaczego nie pójść drogą gmin ościennych i nie przeznaczyć kilkudziesięciu tysięcy na wysłanie obornickich czworonogów gdzieś dalej? Czyj interes na tym straci? – pytają samorządowcy z opozycji i trudno nie przyłączyć się do tych pytań. 

Podobne artykuły