Niedorzeczny plan tworzenia ZEAS-u

GMINA OBORNIKI. Jak już wcześniej pisaliśmy, władze Obornik wpadły na kolejny „genialny” pomysł, by reaktywować zlikwidowany Zespół Ekonomiczno Administracyjny Szkół (ZEAS). Zespół przestał się sprawdzać, tak jak przestało się sprawdzać całe centralne sterowanie rodem jeszcze z PRL. Zastąpił go system polegający na zatrudnieniu przez samodzielne szkoły własnych księgowych. W dużych szkołach księgowe miały cały etat w mniejszych cząstkowy. Dyrektorzy szkół mieli ułatwiony dostęp do danych o budżecie swej placówki. System działał całkiem sprawnie, aż obecni włodarze postanowili go zmienić. Zdaniem Bogdana Bukowskiego z opozycji – po to, by stworzyć kolejne stanowiska urzędnicze dla „swoich”. 

Wedle wyjaśnień Edwarda Mączyńskiego z urzędu miejskiego – dla oszczędności. Kierownik oświaty tłumaczył, że – ZEAS zatrudniałby 5 osób plus dyrektora. Według wyliczeń burmistrza zaoszczędzi się na dwóch etatach księgowych. Miała to być też wygoda, bo w małych szkołach nie ma podobno kto prowadzić spraw kadrowych. Jednak nieco pokrętna to arytmetyka, bo w ZEAS-ie pracowałyby urzędnicy na całych etatach a w szkołach zatrudnia się księgowe na półetatach i etatach cząstkowych. 

Projekt powołania zespołu zakładał objęciem nim wszystkich szkół. – Potem burmistrz odstąpił od tego zostawiając wolną wolę dyrektorom – wyjaśniał Mączyński. Taka decyzja kładła jednak całą ekonomię pomysłu na łopatki czyniąc go nieekonomicznym, bo dyrektorzy większych szkół chcą mieć nadal księgowych u siebie. Zdaniem radnego Damiana Bukowskiego – jeżeli już tak musi być, to wszystkie szkoły winny przystąpić do ZEAS, bo wtedy tylko można myśleć o jakiejkolwiek oszczędności. Bez tego jej nie ma. Podobnego zdania był też Paweł Drewicz – zgadzam się z tym. Jeśli już i prawo na to pozwoli, to do ZEAS powinny przystąpić wszystkie szkoły, bo dualizm mi nie odpowiada. Powstał też problem niemożności dopisania do systemu szkoły w Objezierzu, bo pomimo wcześniejszych deklaracji a nawet złożonych publicznie obietnic i długiego upływu czasu burmistrz Szrama wciąż nie podpisał w tej sprawie porozumienia ze starostwem.

Podczas omawiania tego problemu przez komisję oświaty, była burmistrz Anna Rydzewska przypomniała, nie kryjąc przy tym swej dezaprobaty – cokolwiek powstanie, to i tak każda szkoła musi mieć swego głównego księgowego, którego zatrudnia i który prowadzi oraz odpowiada za księgi finansowe. Od roku 2009 jest taki obowiązek i tak mówią przepisy. Odstępstwo od nich jest łamaniem prawa na które mojej zgody nie będzie. Dyrektor ZEAS nie odpowiada za poszczególne szkoły, wiec kto tę odpowiedzialność weźmie na siebie? Dla mnie jest totalną głupotą wracanie do tego, co się nie sprawdziło.

Jej wypowiedź wywołała sporą konsternację. Zgodził się z nią Paweł Drewicz, znający tak jak Anna Rydzwska przepisy i stojący po stronie ich przestrzegania. Kierownik Mączyński kombinował jeszcze przez chwilę, że – może na część etatu księgowa będzie zatrudniona w jakiejś szkole a w części na ZEAS? Wreszcie zgodził się na zasięgnięcie opinii radcy urzędu miejskiego, który już wcześniej pozytywnie ocenił cały projekt Mączyńskiego. Radca Zygmunt Jerzmanowski przyznał z czarującym uśmiechem – nie pomyślałem o tym. Będę musiał to zrobić, ale jeżeli prawodawca tak założył, to trzeba będzie to przemyśleć. Anna Rydzewska zapewniła go: przepisy są jednoznaczne. Owszem możecie tworzyć taką jednostkę do czasu aż was przyłapią, tylko, że nie ma to sensu. Prawnik gminy przejrzał wreszcie przepisy i przyznał Annie Rydzewskiej rację: w każdej jednostce, więc i szkole, musi być główny księgowy, który jest pracownikiem tej jednostki a księgi finansowe muszą być w tej jednostce. 

W tej sytuacji każda szkoła winna mieć głównego księgowego, co cały pomysł czyni bezsensownym, a system byłby znacznie droższy od obecnego, bo do obecnego grona zatrudnionych doszłoby jeszcze wspomniane przez kierownika Mączyńskiego dodatkowe kilka etatów w ZEAS- ie. Podobną uwagę zgłosiła radna Renata Wąsowicz: traci sens idea tworzenia ZEAS, jeżeli każda szkoła ma mieć swego księgowego.

Omawiający te sprawę byli zaskoczeni brakiem tak podstawowej wiedzy w kwestii rozliczeń szkół u doświadczonych urzędników. Nie mniej dziwił ich fakt, iż radca urzędu nie sprawdził zgodności uchwały z prawem a jednak ją zaparafował. Ten ostatni próbował tłumaczyć, że zawierzył zwierzchnikom, gdy ci zapewnili go, iż taki zespół powstaje już w Środzie. 

Teraz ruch jest po stronie burmistrza. Jeżeli zechce stworzyć kilka kolejnych ciepłych posadek urzędniczych, to ZEAS powstanie mimo przeszkód ekonomicznych. Może też pomysł zawiesić szukając sposobu na ominiecie przepisów. A swoją drogą, gdyby nie było takich radnych Anna Rydzewska czy Paweł Drewicz, gmina złamałaby prawo. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że obecny burmistrz był dyrektorem szkoły i także winien znać przepisy finansowe w oświacie. 

Podobne artykuły