Motopiknik z deszczykiem i słabą frekwencją

OBORNIKI. Na niedzielę 13 maja zaplanowano w parku przy Obornickim Ośrodku Kultury III Piknik Motocyklowy Jastrzębi Dróg. Piknik okazał się bardziej zlotem, bo obornickich Jastrzębi było niewielu w porównaniu z przyjezdnymi motocyklistami z innych miejscowości, którzy Oborniki tylko odwiedzili. 

Zawiodła też pogoda, a padający deszczyk zniechęcił wraz z chłodem oborniczan do przybycia na piknik i frekwencja była niewielka w porównaniu ze spodziewaną. Szkoda, bo atrakcji nie brakowało. Było pasjonujące przeciąganie liny, darmowa grochówka i stragany ze słodyczami. Można było popatrzeć na motocykle lub przejechać się bryczką. Rodzicom żal było przemoczyć dzieci, więc konik przy bryczce z nudów wyjadł kawał trawnika a i gwiazdy muzyczne też niewiele zdziałały. 

Jako pierwszy wystąpił piosenkarz Ziółko. Nie porwał jednak publiczności, bo w amfiteatrze zasiadło może w najlepszym momencie ze 30 osób. Wieczorem gwiazdą muzyczną był znany starszym melomanom zespół Lombard. Tu zaskoczenie, bo publiczność nie zajęła nawet jednej trzeciej niewielkiego przecież amfiteatru. Przejezdni motocykliści już wyjechali i pomimo poprawy pogody zrobiło się pustawo. 

Można tu zaryzykować domniemanie, że dwa pierwsze pikniki zaspokoiły ciekawość oborniczan na tyle, że z trzeciego zrezygnowali, tym bardziej, że specjalnie nie różnił się od poprzednich. Była pewna znacząca różnica, lecz mało kto o niej wiedział. Dotyczyła zbieranych podczas pikniku pieniędzy, tym razem na rzecz stowarzyszenia „Przyjaciel”. Datki oraz dochód z licytacji będzie przeznaczony na dokończenie budowy łazienki dla dzieci z porażeniem mózgowym. Poprzedniego roku zbierano na rehabilitację chorego dziecka. Wstyd powiedzieć, ale istotna część zebranych pieniędzy, nigdy do niego nie dotarła. Kilka setek pobrał sam wódz na paliwo. Cześć przekazano taksówkarzowi, wożącemu piosenkarza Ziółko. Były też inne wydatki, co poruszyło i podzieliło motocyklistów, dla których zebrane pieniądze były „święte” i winny były trafić do beneficjenta. 

Na szczęście w tym roku zadecydowano inaczej. Pieniądze zbierały jedynie osoby z Przyjaciela i jak się zdołaliśmy dowiedzieć, postanowiono że puszki zostaną otwarte dla bezpieczeństwa w siedzibie stowarzyszenia. Ile zebrano, tego dziś jeszcze nie wiemy, ale mamy pewność, że tym razem co do złotówki trafią do celu, pomimo tego, że na solistę Ziółko znów czekał taksówkarz. Trzeci piknik motocyklowy przeszedł do historii pozostawiając jednak pewien niedosyt.

Podobne artykuły