Autostrada obornicka – pierwszy poważniejszy wypadek

OBORNIKI. Odcinek nowej szosy, od ul. Czarnkowskiej do Słonaw, już został ochrzczony przez mieszkańców Bielaw mianem autostrady obornickiej. Prześmiewcza nazwa związana jest z brakiem dużego ruchu i ustawicznymi pracami na drodze.

Brak oznaczeń, ciągle demolowane i niedziałające światła, związane są z nieukończeniem inwestycji. Powodem opóźnień są, jak podaje urząd miasta, tereny zielone i działki prywatne przez które ma przechodzić schetynówka. – Nie ma przeszkód materialnych, są jedynie przeszkody formalne w ukończeniu prac – tłumaczy kierownik referatu obsługi inwestycji Jacek Glapiak. Do końca miesiąca mają zostać podjęte decyzje, które pozwolą na podjęcie przerwanych prac. 

Źle oznakowana droga stwarza nie tylko zagrożenie dla kierowców, ale przede wszystkim dla pieszych. Od kiedy powstał dwukilometrowy fragment wraz ze ścieżką rowerową, stał się popularnym miejscem do jazdy na wrotkach i rowerze. 

W słoneczne dni można tam  zobaczyć całe obornickie rodziny na wspólnej wycieczce rowerowej. Ścieżka nie jest jednak oddzielona od drogi, zaś prosta szosa bez progów zwalniających kusi kierowców do mocniejszego naciskania pedału gazu. Od początku roku na skrzyżowaniu ulic Wybudowanie i Kalinowej doszło do kilku kolizji. O wszystkich informowaliśmy w poprzednich numerach. 

W niedzielę 22 kwietnia doszło po raz pierwszy do wypadku. Około godz. 16 z ul. Wybudowanie na skrzyżowanie wjechał Seat Cordoba, wymuszając pierwszeństwo przed kierowcą samochodu marki Volkswagen Transport. Pojazdy zderzyły się ze sobą.

Pierwszym kierował 30-letni mieszkaniec wsi pod Obornikami, drugim 29-letni mieszkaniec Obornik Rafał F. Kierowca Transportera, aby nie uderzyć w pieszych i dzieci jadące na rolkach, skręcił mocniej kierownicą, zjeżdżając na pobocze i uderzając w znak drogowy. Został hospitalizowany i przewieziony do szpitala w Obornikach. 

W wypadku ucierpieli również pasażerowie Volkswagena, Leszek i Krzysztof Z. Obaj zostali przewiezieni do szpitala w Obornikach na obserwację. Życiu kierowcy i pasażerów Volkswagena nie grozi niebezpieczeństwo, czego nie można napisać o przyszłych ofiarach wypadków na niedokończonej i nieoznakowanej należycie "obornickiej autostradzie".

Tym razem tylko uczestnik wypadku na zbiegu ulic Wybudowanie i Kalinowa złamał jedynie rękę. Omal nie zginęły dzieci jadące droga na rolkach. Mimo to nadal nie ma pośpiechu z ustawieniem tam sygnalizacji świetlnej. Skrzyżowanie czeka na prawdziwą tragedię z ofiarami śmiertelnymi. 

Taka okazja byłaby może bodźcem dla urzędników i opieszałych władz gminy, by zrobić wreszcie to, co do nich należy. Na skrzyżowaniu leje się krew. Jest nadzieja, że sprawą zajmie się komisja rewizyjna rady miejskiej, która zbada, czy dokonano odbioru niedokończonej inwestycji i co gorsze, czy zapłacono już za nią.

Podobne artykuły