Kto chce do obornickiej psiej spółki?

OBORNIKI, UŚCIKÓWIEC. 23 marca do sali sesyjnej urzędu miejskiego w Obornikach władze gminy zaprosiły przedstawicieli 12 gmin. Przybyli przedstawiciele gmin Rogoźno, Ryczywół, Murowana Goślina, Suchy Las, Rokietnica, a także tak odległych jak Grodzisk Wielkopolski, Wronki, Wągrowiec, Żnin, Kaźmierz, Kołaczkowo czy Komorniki. 

Zaproszono też dyrektorów firmy Solaris Bus & Coach z Bolechowa, żeby zebrać deklaracje dotyczące wkładu finansowego w budowę na terenie gminy Oborniki schroniska dla bezdomnych zwierząt. 

Z naszych informacji wynika, że nikt niczego nie zadeklarował, bo ogólnie nic w zasadzie nie wiadomo na temat wysokości wkładu czy formy własności planowanej inwestycji. Nowy obiekt miałaby formalnie budować i użytkować spółka. Jednak nadzieje na to, że właściciela Solarisa sypną w nią milionami spełzły na niczym. 

Dyrektor finansowy tej firmy wyjaśnił jedynie, na czym miałoby teoretycznie polegać poręczenie kredytu zaciągniętego przez potencjalną spółkę. Nikt się do spółki jednak nie garnie, bo jedni nie widzą potrzeby, inni sensu ze względu na odległość, a większość nie ma pieniędzy aby spłacać bajoński kredyt. 

Chociaż przedstawicieli gmin zapoznano z projektem architektonicznym budynku planowanego schroniska w Uścikówcu, to nie padło ani jedno słowo na temat protestu mieszkańców tej miejscowości, którzy stanowczo nie godzą się na ogromną psiarnie pod swymi oknami. 

Chociaż wiceburmistrz Obornik Piotr Woszczyk rozpowiada, jak to będzie im miło w takim towarzystwie, to trudno kogoś przekonać do całodobowego smrodu i wycia psów. Do ton odchodów i stada podrzucanych w różnych częściach wsi niechcianych psów. Choćby nawet schronisko znajdowało się kilkaset metrów od domostw, to skoro sam burmistrz przyznaje, że psy tak okropione hałasują, że słychać je w urzędzie miejskim, w zwartej zabudowie, to co dopiero będzie w otwartym terenie. 

Mieszkańcy już tego przecież doświadczają, bo w Uścikowie działa nielegalne przytulisko dla psów, zwane enigmatycznie przez kierowniczkę Azorka Iwonę Jindrę „domem przejściowym”.

Przytulisko jest nielegalne, chociaż znajduje się o dziwo na gruncie gminy. Zajmuje się nim rzekomo obornickie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, choć za pieniądze gminy, co z resztą potwierdziła Iwona Jindra. Nikt nie wie jak jest ono rozliczane, bowiem psami opiekują się osoby niesprawne umysłowo, z czego jedna z nich nie posiada nawet pełni zdolności prawnych. 

Cała ta sprawa śmierdzi, jak stadko psów z terenu byłej szkoły w Uścikówcu. Śmierdzi pomimo, iż wysłani przez gminę pracownicy wykopali wielki dół, by zakopać w nim potężną stertę psich odchodów. Mieszkańcy wsi już doświadczyli wątpliwej przyjemności psiego przytuliska, a władze chcą im zafundować to samo razy sto. 

Rozmawiające z nami osoby zapewniają, że zrobią wszystko aby budowę zablokować. Nie wiedzą o tym jedynie potencjalni inwestorzy, choć niektórzy z nich coś tam podobno już słyszeli. 

Na razie są mamieni obietnicą zysków, które mogłaby uzyskiwać potencjalna spółka. Na czym mogłaby zarabiać, tego chyba nikt nie wie. Ewentualny eksport psów do Korei jest nieopłacalny a hotele dla psów i tak świecą pustkami, bo są zbyt drogie. 

Do 16 kwietnia zainteresowane gminy są zobowiązane przesłać do urzędu miejskiego pisemną deklarację o chęci przystąpienia do budowy schroniska w miejscowości Uścikówiec. Trudno dziś zgadnąć, ile podmiotów się zdecyduje, ale chyba raczej szału nie będzie.

Podobne artykuły