Krewny doradcy

OBORNIKI. Wysokie bezrobocie w gminie Oborniki doskwiera coraz bardziej, chociaż jakby nie wszystkim. Pan K., jest w tak dobrej sytuacji, że nie musiał się długo rozglądać za pracą. Jest krewnym doradcy samego burmistrza, więc praca przyszła do niego niemal sama. 

Został zatrudniony w OCS-ie na stanowisku nie wymagającym żadnych szczególnych kwalifikacji i do tego nieźle płatnym. Pan K., zajmował się wypożyczaniem łyżew na nieczynnym najczęściej lodowisku, więc roboty wiele nie miał a dniówka leciała aż miło. Trwało tak do wiosny i gdy zaczęto demontować lodowego bubla, dyrektor OCS zdemontował też pana K. Usłyszał za to wiele cierpkich słów od doradcy samego burmistrza, bo brak lodowiska nie wyklucza przecież wypożyczania łyżew choćby i do sierpnia. Jednak wobec oporu dyrektora, doradca nie miał wyjścia i musiał przeflancować krewniaka w inne ciepłe miejsce. 

Tym sposobem pan K., został zatrudniony w spółce gminnej PGKiM. Tak się bowiem szczęśliwie złożyło, że tatko prezesa, radny Władysław dosłużył emerytury. Z zatrudnienia jednak nie zrezygnował i będzie nadal siedział u syna z tym, że na umowę zlecenie. Obok niego zasiądzie pan K. i wszyscy będą zadowoleni, bo gminie przybył kolejny pracownik. 

Może jednak nie wszyscy, bo ogromna rzesza bezrobotnych pewnie nie, a i podatnicy opłacający pobory także mogą nie być ucieszeni tym obrotem sprawy. Jedyne co warto pochwalić, to fakt, że doradca samego burmistrza nie zapomina o rodzinie a rodzina ważna przecież jest.

Podobne artykuły