Droga jest, ale jaka?

KISZEWO. Władza odtrąbiła sukces a jego beneficjanci nie są jakoś do końca radzi. Sprawa dotyczy przebudowy drogi koło kościoła w Kiszewie. 

W imieniu mieszkańców radna Małyszek pytała burmistrza: dlaczego skrócono tę drogę o ok. 20 metrów? Dlaczego nie utwardzono pobocza skoro jest tam grunt gminy i planowano w tym miejscu parkowanie? Gdy samochodów jest więcej, tam właśnie parkują. Jeżeli będzie w tym miejscu trawnik, to samochody go zniszczą. 

Radna pytała też:, dlaczego nie przewidziano kanalizacji burzowej w połączeniu drogi gminnej z powiatową. W razie opadów i mrozów będzie tam niebezpiecznie. 

Tylko na to ostatnie pytanie uzyskała odpowiedź. Tomasz Szrama stwierdził: starosta pozwolił, ale potem zabronił, bo jest tam górka na górce. W sukurs mu przyszedł kierownik Mączyński zapewniając: nic się tam nie zrobi, bo taki mamy projekt. 

Renata Małyszek nie dawała jednak za wygraną tłumacząc zgodnie z prawami fizyki, że – wody opadowe i roztopowe i tak będą spływać na drogę powiatową. Zaproponowała – studzienkę i przepust na drugą stroną, gdzie woda spłynie do niecki. Dzięki temu zakręt będzie bezpieczny. 

Ponadto skrytykowała nazbyt wąską drogę: gdy do kościoła przyjedzie autokar weselników będzie stał daleko i to nie ma sensu. Na koniec zapytała o – drugą drogę do państwa Tomczaków, gdzie po opadach tonęły pojazdy, kiedy i ta droga będzie? Tu burmistrz Szrama postraszył, że – mogłaby powstać, ale trzeba będzie zabierać tam grunty rolnikom a ci się już burzą. 

Renata Małyszek przypomniała drogę na cmentarz wybudowana kilka lat temu. Szeroką, wygodną i przemyślaną od początku do końca. Trudno jej porównać ją z tym, co powstało teraz koło kościoła.  

Podobne artykuły