Wystrzałowy wtorek w Rogoźnie

ROGOŹNO. Kartoteka Sebastiana W., znanego bardziej, jako Sznupka, jest długa jak lista długów Grecji. Dał on się poznać z licznych włamań do sklepów i mieszkań oraz nie mniej licznych kradzieży na trenie powiatu obornickiego, chodzieskiego i paru ościennych. Został skazany za to na dziewięć lat pozbawienia wolności, lecz zamiast trafić tam, gdzie jego miejsce po prostu zniknął. 

Nie raz już uciekał organom ścigania uliczkami miasteczek i wiosek, przez pola, zarośla a raz nawet przepłynął zimą przez Wełnę byle się nie dać pojmać. Był od pewnego czasu poszukiwany listem gończym.  Policjanci z Rogoźna czekali nań cierpliwie wiedząc, że prędzej lub później pojawi się na jednej ze swoich melin. Mieli dobre przeczucie, bowiem Sznupka zamieszkał cichutko w lokalu przy ulicy Czarnkowskiej. 

Ukrył się w domu ojca kolesia znanego mu z wcześniejszych skoków. Koleś wpadł po napadzie na stację paliw, unieszkodliwiony wówczas skutecznie a nawet dosyć boleśnie przez policyjnych komandosów. Trafił za kraty, skąd nie prędko wyjdzie na świeże powietrze. Rodzina kolesia, solidarna dla złodziejskiego półświatka, chętnie odstąpiła łóżko kolesia Sznupce, aby ten mógł w spokoju przeczekać pościg. 

Rogozińscy policjanci nie przespali okazji. Precyzyjnie zaplanowali akcję zatrzymania złodzieja. Rozpoczęli rankiem we wtorek. Wiedzieli i skłonnościach Sznupki do szybkich ucieczek, więc otoczyli budynek podwójnym pierścieniem tak szczelnie, że i mysz by się nie prześliznęła. Zadbali o każdy punkt, mogący być miejscem przebicia się uciekiniera. Gdy wszyscy byli na stanowiskach, jeden z funkcjonariuszy zapukał do drzwi mieszkania. Sznupka już wiedział, że to po niego. Nerwowo biegał od okna do okna. Niestety, wszędzie, gdzie spojrzał było aż niebiesko. 

Wreszcie postanowił zaryzykować i przywiązawszy linkę do wieszania bielizny do klamki okna, opuścił się po niej na dach sąsiedniego budynku przyklejonego do kamienicy, w której się ukrywał. Zsunąwszy się w dół chciał uciekać dalej, ale dach był obstawiony. Policjanci wołali – stój, policja – a jemu nie w głowie było ich słuchać. Wziął rozpęd i mimo iż znajdował się niemal sześć metrów nad ziemią skoczył niczym pantera na dach budynku oddalonego o dobre cztery metry. 

Nieco poniżej był kolejny daszek, lecz i tam stał policjant. Sznupka nie zatrzymując się skoczył stróżowi prawa na plecy, amortyzując w ten sposób upadek. Jednocześnie sięgnął po broń funkcjonariusza. Tamten jej bronił z całych sił. Gdy Sznupka próbował wyrwać mu pistolet, inny policjant strzelił kilkakrotnie ostrzegawczo w powietrze wołając – stój, bo będę strzelał.   

Sznupka widząc, że broni nie zdobędzie, zepchnął policjanta w dół. Funkcjonariusz spadł na dach zaparkowanego tam samochodu. W tym samym momencie Sznupka przeskoczył na kolejny daszek i znów na kolejny niczym powieściowy Tarzan. 

Akcja policyjna była jednak zaplanowana bezbłędnie. Policjanci blokowali mu wszystkie możliwe przejścia zacieśniając pierścień. Pędzili go prosto w pułapkę. Sznupka wbiegłszy na jedno ze ślepych podwórek zorientował się, że nie ma już drogi odwrotu ni ucieczki. Tam został ujęty. 

Szybko i sprawnie trafił z kajdankami na wszystkich kończynach do aresztu. Nim złapał oddech po swych kaskaderskich wyczynach zatrzasnęła się za nim potężna krata i zapewne prędko się nie otworzy. 

Oprócz zasądzonych mu już dziewięciu lat odsiadki, czeka go kilkuletni wyrok za czynną napaść na policjanta i „coś tam jeszcze” za próbę odebrania funkcjonariuszowi broni. Nam udało się ponadto ustalić, że wymiar sprawiedliwości z Chodzieży ma już niezbite dowody na nieosądzone jeszcze kradzieże, co do wyroku doda Sznapce kolejne kilka lat. 

Na karę do trzech lat więzienia może liczyć także rodzina kolesia, która go świadomie ukrywała i to pomimo listu gończego. W ten sposób jedna wielka rodzinka może się spotkać na spacerniaku, gdzie będzie mieć duuużo czasu na wspominanie swej kryminalnej przeszłości.

Podobne artykuły