Szkołę w Lipie przeniesiemy, ale pomalutku

LIPA, RYCZYWÓŁ. Sprawa szkoły w Lipie wydawała się być już w zasadzie załatwiona. Jednak tylko pozornie, bo mimo podjęcia już przez radę gminy raz decyzji, cięgle trwał proces „zmiękczania” tych, którzy chcieliby szybkiego przeniesienia klas starszych do szkoły w Ludomach. 

Praca nad nimi była tak intensywna, że w końcu zapomniano zaprosić na sesje dyrektorkę tej szkoły. Dyrektor Grażyna Szacht delikatnie wypominała to organizatorom na wstępie swej wypowiedzi. – Zapomniano o mnie przygotowując zaproszenia, bo naraziłam się większości radnych. Potem przeszła do sedna. – Gdy przejdą do mnie klasy 4 do 6 u mnie będzie jedynie zagęszczenie. Przy takiej ilości uczniów nie będziemy robili dwóch zmian. Inna sprawa z ilością nauczycieli. Nie będzie pracy dla polonistki i historyka z Lipy. Problemem jest tez sprawa podręczników, bo podręczniki mamy różne. Wiele się zmienia, a od października rozmawiał ze mną tylko wójt. 

Decyzja o przeniesieniu z Lipy do Ludom klas starszych w ciągu roku lub w dłuższym przedziale czasu została podyktowana głównie finansami gminy. Do szkoły w Lipie gmina dołożyła w ubiegłym roku aż 340 tysięcy, niemal tyle ile wynosi gminny budżet inwestycyjny. Wójt Jerzy Gacek wyliczył:  jeden uczeń kosztuje w Ryczywole 7 tys. złotych a w Lipie 16 tys. Ponadto jest w Ryczywole 28 nauczycieli na ok. 400 uczniów. W Lipie jest 10 nauczycieli na 45 uczniów.

Nauczanie w systemie „jeden nauczyciel na czterech uczniów” winno dać doskonałe wyniki, a tymczasem owe wyniki są najgorsze w całej gminie i nie tylko w gminie. Dla zebranych nie to jednak było ważne. 

Dyrektor Małgorzata Szmyt chciała wiedzieć, jakie zatrudnienie nauczycielom z Lipy zabezpieczyli radni, tak jakby to do nich należało. Pan Szmit poprosił o argumenty powstania dwóch pomysłów na szkołę w Lipie. Sołtys Lipy prosiła o wzięcie pod uwagę przyszłości Lipy. Jej proroczym zdaniem – zwiększy się liczba dzieci i nie zmieszczą się w Ludomach. Wypowiadająca się w imieniu rodziców pani Serdyńska nie kryła swego zawodu. Zrozumiała, że mieszkańcy Lipy mają możliwość wyboru pomiędzy dwoma wariantami. Radny Grzegorz Tetzlaff wyjaśnił: to rada podejmuje decyzję a nie mieszkańcy, dlatego pani miała prawo poczuć się oszukana. Jej zdaniem – szkoła w Lipie jest szkołą bez przemocy i szkołą przyjazną uczniowi. Niestety nie dodała, że ma chyba najgorsze wyniki nauczania w całej Wielkopolsce i nie gwarantuje uczniom żadnej przyszłości. 

Wreszcie radna, a przy tym sołtys Lipy zaproponowała głosowanie imienne. W jego wyniku zwyciężyła wersja stopniowego przenoszenia szkoły.

Podobne artykuły