Mogą radzić krócej?

ROGOŹNO. Sesje rady miejskiej w Rogoźnie mają specyficzną cechę – trwają długo, są burzliwe i pełne wielokrotnie powtarzanych pytań. Długość obrad rogozińskich rajców przeszła już do samorządowej legendy a porównywać ją można jedynie z radą Poznani. Stolica Wielkopolski ma jednak kilkadziesiąt razy większy budżet a radni rozstrzygają rocznie kilkaset więcej spraw, niż ich koledzy z Rogoźna. 

Powodem jest często ponowne poruszanie wielu kwestii nie w komisjach, ale na sesji. Tam radni wsparci siłą swoich klubów mają większe pole do popisu.  Kwestię długości obrad poruszyła sekretarz gminy Iwona Sip-Michalska. Zaproponowała ona wprowadzenie karty etyki radnego, która zminimalizuje czas potrzebny na podjęcie decyzji podczas sesji, jak również ograniczy często mało kulturalne dyskusje, które kompromitują Rogoźno. Sprzeciwiła się temu radna Renata Tomaszewska, która uznała, że jeżeli ma zostać wprowadzona karta etyki radnego, należałoby wprowadzić również podobną dla burmistrzów i urzędników.

Wywołało to oczywiście długą dyskusję, która trwała ponad godzinę. I jak to jest w zwyczaju u rogozińskich samorządowców, długotrwała dyskusja o skróceniu obrad nie doprowadziła do żadnej konkluzji.

Podobne artykuły